Krewetki kontra ropa
Zielona chemia lekiem na zanieczyszczenia
Kiedy 24 marca 1989 r. tankowiec „Exxon Valdez” zderzył się u wybrzeży Alaski ze skałą, plama ropy z gigantycznego wycieku pokryła 1,3 tys. km kw. wody, zaś czarna maź skaziła wybrzeże na długości prawie 4 tys. km. Nikt nie zdołał policzyć zwierząt, które zginęły wskutek wycieku. Nigdy też nie udało się w pełni zlikwidować ekologicznych skutków tej tragedii.
Okazuje się jednak, że tak spektakularne katastrofy odpowiadają ledwie za 12 proc. globalnych zanieczyszczeń wód i na niechlubnej liście trucicieli zajmują dopiero czwarte miejsce. Na pierwszym znalazły się zanieczyszczenia wynikające z ludzkiej działalności, głównie ścieki przemysłowe i wody burzowe z obszarów miejskich (37 proc.), a tuż za nimi mikrowycieki pochodzące z normalnej eksploatacji statków (33 proc.). – Drobne wycieki paliwa z silników statków to nic nadzwyczajnego, pojawiają się podczas ich pracy – mówi dr hab. inż. Joanna Brzeska, prof. Uniwersytetu Morskiego w Gdyni. – Są tak niewielkie, że niemal niewidoczne, lecz jeśli weźmiemy pod uwagę, że każdej doby po morzach pływa ponad 370 tys. statków, a do tego dodamy jednostki stojące w portach i wycieki powstające podczas ich konserwacji i napraw, udział mikrowycieków w globalnym zanieczyszczeniu wód przestaje dziwić.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.