Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Klimat i środowisko

Klimatyści nie lubią dyskusji

6 września 2024
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Są rzeczy, które należy uważać. I takie, których uważać się nie powinno. Przekonał się o tym profesor akademicki i urzędnik wyższego szczebla amerykańskiej administracji Steven Koonin, gdy zaczął mnożyć wątpliwości dotyczące „płonącej planety” oraz „klimatycznego konsensusu”. W efekcie stał się podejrzanym indywiduum, a o wyrzucenie go z roboty na uniwersytecie zaczęli apelować co bardziej wzmożeni wyznawcy religii klimatycznej.

20efb99d-70f5-491e-a14a-77fe63ef73de-38284102.jpg
Steven Koonin, „Kryzys klimatyczny? Prawdy, półprawdy i kłamstwa – co wiemy, czego nam się nie mówi i jaka czeka nas przyszłość”, przeł. Tamara Woińska. Wydawnictwo Poltext, Warszawa 2023

Grzech Koonina polegał na tym, że – w przeciwieństwie do adwersarzy – znał się na rzeczy. Jako fizyk teoretyczny, a potem praktyk polityk klimatycznych wiedział o sprawie dalece więcej niż to, co przeczytał w internecie albo gazetach. Z kolei od wielu kolegów po fachu odróżniała ga ta cecha, która teoretycznie powinna być warunkiem wykonywania zawodu naukowca – nie miał zamiaru składać ambicji dążenia do prawdy na ołtarzu konformizmu i dopasowania do ducha czasów.

Już w połowie poprzedniej dekady Koonin zaczął więc podważać pogląd, w myśl którego zmiany klimatyczne to wina wyłącznie człowieka, zaś nasze ambitne działania polityczne (np. węglowa neutralność gospodarek) są konieczne, by uratować świat dla dzieci oraz wnuków. Amerykanin objaśniał to najpierw w formie krótszych tekstów (np. głośny esej w „The Wall Street Journal”), potem napisał o tym książkę. Zawrzało. Przed ostracyzmem uratowało go tylko to, że był członkiem „właściwiej” administracji – prezydenta Obamy. Wielkiej merytorycznej debaty jednak nie wywołał. – W zasadzie masz rację, ale ja bym się nie odważył tego powiedzieć – koledzy poklepują go po plecach. Ale życie toczy się dalej. Wyznawców religii klimatycznej jest wielu. A i interesy wokół zielonej gospodarki wyrosły już tak, że dawno przesłoniły szanse na dyskusję.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.