Gaz wciąż idzie z dymem
Nawet najniżej wiszące owoce w ochronie klimatu okazują się trudniejsze do zerwania, niż zakładano. Zmiana tego stanu rzeczy wymaga woli politycznej i zachęt do inwestycji
– Te pochodnie są symbolem bezczynności i smutnej rzeczywistości – mówił szef Banku Światowego Jim Yong Kim, ogłaszając dekadę temu inicjatywę na rzecz wyeliminowania rutynowego spalania gazu w szybach naftowych. W tym samym czasie, w którym w procesie spalania marnowane są miliardy metrów sześciennych błękitnego paliwa, ponad pół miliarda ludzi na całym świecie zmaga się z ograniczeniami dostępu do energii. – To jest sytuacja niemożliwa do utrzymania i do zaakceptowania, tym bardziej że wiemy, że potrafimy zbudować infrastrukturę i zaprojektować ramy techniczne i regulacyjne oraz rozsądną politykę energetyczną, która pozwoli wykorzystać te zasoby w sposób produktywny – przekonywał Kim.
Zgodnie z celem, który sobie wyznaczyły rządy ponad 30 krajów i władze 60 koncernów naftowych odpowiedzialnych za ponad 60 proc. wolumenu traktowanego w ten sposób gazu, kres procederu powinien nastąpić do 2030 r. Po tym terminie spalanie w szybach miałoby zostać ograniczone do przypadków, gdy jest to konieczne, np. ze względów bezpieczeństwa.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.