Szybciej z tym łataniem dziur
J eśli zostali państwo oszukani w programie „Czyste powietrze”, być może nie ma powodów do zmartwień. Proszę na wszelki wypadek zgłosić to do policji lub prokuratury, a prawdopodobnie nie będą musieli państwo oddawać pieniędzy, których nigdy Państwo nie widzieli na oczy. Prawdopodobnie. Ministerstwo Klimatu i Środowiska oraz Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej pracują już nad rozwiązaniami-odbyły się nawet trzy spotkania międzyresortowego zespołu w tej sprawie. No i jak? Spokojni?
Program „Czyste powietrze” był w dużej mierze finansowany z funduszy europejskich, których rozliczania nie można tak po prostu odpuścić. Problem w tym, że w części wypadków efektem programu była instalacja urządzeń, które nie miał szans poprawić ogrzewania budynków, albo w ogóle wykonawcy ulotnili się wraz z pieniędzmi. Tymczasem to beneficjenci, a nie wykonawcy, zawierali umowy z wojewódzkimi funduszami. W skrajnych sytuacjach mowa o osobach, które podpisały umowę na wymianę kopciucha i kompleksową termomodernizację licząc na dofinansowanie 100 proc., a teraz są wzywane do zwrotu zaliczki. Z czego oddać te pieniądze, jeśli maksymalne dofinansowanie było dostępne dla gospodarstw wieloosobowych z dochodem na osobę poniżej 1090 zł? Do mediów trafiają więc wypowiedzi: „Moja mama chciała sobie życie odebrać, gdy dowiedziała się, że będzie musiała zwrócić ponad 50 tys. zł dotacji” (łódzka „Gazeta Wyborcza”) czy „Dowiedziałam się, że muszę zapłacić, bo wzięłam złą firmę do wykonania (...) Nie wiem, co robić, chyba pójdę do więzienia” (WP). Dali się oszukać? Owszem. Podpisali papiery związane z dotacją? Tak. Ale skoro instytucje publiczne, dając tak wysokie dopłaty do remontów najbardziej wrażliwej na oszustwa części społeczeństwa, nie wpisały w program dostatecznych bezpieczników, to czy dziś nie powinny pomóc oszukanym?
W programie zostały wprawdzie już wprowadzone reformy, które mają ograniczyć skalę nieprawidłowości, działa infolinia, oferowana jest pomoc prawna, jednak po poniedziałkowym spotkaniu dla dziennikarzy w NFOŚiGW nadal trudno odpowiedzieć na pytanie, czy osoby poszkodowane mogą spać spokojnie. Prezeska Dorota Zawadzka-Stępniak deklaruje: „Pracujemy nad rozwiązaniami związanymi np. z zawieszeniem zwrotu środków na podstawie podjęcia przez organy ścigania postępowania w związku z możliwością popełnienia przestępstwa na szkodę beneficjenta”. Wiceprezes Robert Gajda: „Zdaję sobie sprawę, że bez rozwiązań legislacyjnych nie przebrniemy przez to”.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.