Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Klimat i środowisko

Dekarbonizacja kontra praca i dochody

9 maja 2025
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Polityki klimatyczne mające na celu redukcję emisji CO2 faktycznie przynoszą efekt w postaci dekarbonizacji gospodarek. Ale skutkują niszczeniem poziomu zatrudnienia i dochodów gospodarstw domowych. To wniosek z pracy Maximiliana Konradta oraz Giacoma Mangiantego.

Ekonomiści (pierwszy z londyńskiego Imperial College, drugi – z Banku Włoch) przedstawili analizę (znajdziecie ją na platformie SSRN), której przekaz dla jednych wydać się może absolutnie oczywisty. Sam do nich należę. Założę się jednak, że dla wielu teza Konradta i Mangiantego zda się nieakceptowalna. I takie mamy czasy. Temat polityk klimatycznych został otoczony ścisłą ideologiczną otuliną – by nie powiedzieć religijną wiarą – że każda próba wskazania negatywnych skutków forsowanych rozwiązań dekarbonizacyjnych jest z gruntu podejrzana. A w większości przypadków także gumkowana pod zarzutem „klimatycznego denializmu”. Wiedzą o tym badacze zajmujący się problemem. W efekcie upowszechniła się wśród nich świadomość, że do pewnych wniosków lepiej nie dochodzić. A jak się już do nich dojdzie, to należy wykazać się olbrzymią ostrożnością w podawaniu ich opinii publicznej. Dla własnego dobra oraz świętego spokoju.

Konradt i Mangiante zbadali skutki wprowadzania polityk klimatycznych w UE. Czyli od uruchomienia mechanizmu ETS (handlu emisjami), który wystartował w 2008 r. i od tamtej pory jest stale rozszerzany oraz zaostrzany aż do roku 2019. Wyszło im, że ETS faktycznie zredukował emisje CO2. Nie odbyło się to jednak bez dużych kosztów społecznych: spadku dynamiki PKB, zmniejszenia poziomu zatrudnienia oraz spadku dochodu rozporządzalnego gospodarstw domowych. Co istotne, tych skutków nie widać, gdy się spojrzy przez zbyt słabą soczewkę. Aby dostrzec faktyczne następstwa polityk klimatycznych, trzeba się skupić – zdaniem ekonomistów – nie na całej Unii i nawet nie na poszczególnych krajach, lecz na regionach. Wtedy widać, że te obszary, gdzie dochodziło do najmocniejszej redukcji emisji, były jednocześnie tymi miejscami, w których dekarbonizacja niszczyła miejsca pracy, nie dając – wbrew wyraźnej obietnicy – żadnej „zielonej alternatywy”, a co za tym idzie, ubożały w tych obszarach dochody gospodarstw domowych.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.