12 dni twardych negocjacji
Wszyscy zgadzają się na to, by światowe emisje CO2 przestały rosnąć w 2020 r., zaś do roku 2050 były o połowę mniejsze niż w 1990 r. Kraje bogate zobowiązują się do transferu nowoczesnych technologii do państw rozwijających się, jak Chiny, Indie, Meksyk, Indonezja czy Brazylia. Na dodatek bogaty Zachód decyduje się finansowo wesprzeć biedniejszych w walce ze zmianami klimatycznymi. To oznacza przekazanie ogromnych pieniędzy: UE szacuje, że kraje rozwijające się trzeba do 2020 r. zasilać rocznie 100 mld euro.
Porozumienie zostaje zawarte, ale kosztem... braku jasnego sprecyzowania celów. Nie ma odgórnie narzuconych limitów emisji. To oznacza, że USA realizują własne wytyczne: redukcja emisji CO2 o 17 proc. do 2020 r. w porównaniu z rokiem 2005 (3 proc. w porównaniu do roku 1990). Chiny zmniejszą do 2020 r. emisję o 40 - 45 proc. na jednostkę PKB w porównaniu do poziomu z 2005 r. De facto emisja dwutlenku wegla będzie rosła, biorąc pod uwagę tempo rozwoju gospodarki Państwa Środka.
interesów są zbyt wielkie, by wypracować porozumienie. Wszyscy zostają przy dotychczasowych zobowiązaniach i czekają na 2012 r., w którym wygasa protokół z Kioto. ONZ podejmuje desperacką próbę zorganizowania nowego szczytu, by utrzymać jakąkolwiek kontrolę nad produkcją gazów cieplarnianych. W grę wchodzi zaproponowanie całkowicie nowych rozwiązań: zamiast odgórnie narzuconych ograniczeń emisji, Narody Zjednoczone mogą zaproponować wprowadzenie specjalnego podatku od produkcji CO2.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu