Rozgorzała wojna na raporty przed szczytem klimatycznym w Kopenhadze
Do rozpoczęcia klimatycznego szczytu w Kopenhadze pozostało 5 dni. Ale od kilku tygodni jesteśmy zalewani naukowymi raportami, które mają nas przekonać do walki z globalnym ociepleniem lub wykazać jej bezsens.
Tylko w listopadzie pojawiło się ponad 20 opracowań, które przeczą tezie o zmianach klimatycznych lub ją potwierdzają.
- Na ostatniej prostej widać prawdziwą bitwę na raporty, które są ze sobą sprzeczne. To PR, jego celem jest trafienie do ludzi i przekonanie ich do swoich racji, by zbudować przewagę, zanim usiądzie się przy stole rozmów w Kopenhadze do ostatecznych negocjacji - mówi nam Jodie Harper z agencji marketingowej The Think Tank.
Ostatni dokument - przekonujący do podpisania w duńskiej stolicy protokołu nakładającego ostre limity emisji dwutlenku węgla - został opublikowany wczoraj. Brytyjski ośrodek Scientific Committee on Antarctic Research (SCAR) ogłosił, że do 2100 roku z powodu ocieplenia klimatu poziom oceanów i mórz podniesie się aż o 1,4 metra. Do tej pory najczarniejsze prognozy przewidywały, że będzie to o metr mniej.
Na skutek zalania 100 mln mieszkańców Azji, głównie ze wschodnich Chin, Bangladeszu oraz Wietnamu, trzeba będzie ewakuować na wyżej położone tereny. Nowych domów będzie musiało poszukać 14 mln Europejczyków i po 8 mln mieszkańców Afryki i Ameryki Południowej. Ponad 15-milionowa Kalkuta znajdzie się pod wodą, Brytyjczycy będą musieli wydać miliony na obronę Londynu, a USA miliardy, by ocalić Kalifornię i Los Angeles - wynika z apokaliptycznej wizji SCAR.
Ale to nie pesymistyczne prognozy są najmocniejszym przesłaniem raportu. - Aktywność Słońca ze zmianami klimatycznymi ma niewiele wspólnego - przekonuje Colin Summerhayes ze SCAR. A to oznacza jedno: odpowiada za nie wyłącznie człowiek. I tak za jednym zamachem naukowcy ze SCAR dali ekologom mocny argument przed szczytem i jednocześnie rozprawili się z tymi, którzy globalne ocieplenie wiążą z naturalnymi procesami. Bo część naukowców przypomina, że Ziemia krąży wokół Słońca po elipsie i obecnie zbliża się do niego. To z tego powodu wzrasta temperatura naszej planety.
Naukowcy przeciwni teoriom o zgubnym wpływie ludzkości na klimat nie pozostają dłużna. 12 listopada ukazał się dokument naukowców z Bristol University, z którego wynika, że Ziemia jest w stanie sama zneutralizować połowę produkowanego przez nas dwutlenku węgla. Na dodatek obalali oni twierdzenie, że wraz z rozwojem cywilizacji ilość CO2 w atmosferze zwiększa się. Już dwa tygodnie później działająca przy ONZ Światowa Organizacja Meteorologiczna zaalarmowała, że stężenie gazów cieplarnianych w atmosferze dramatycznie szybko rośnie.
Z odsieczą sceptykom przyszło jednak Towarzystwo Geologiczne Indii, które 30 listopada przedstawiło raport, z którego wynika, że himalajskie lodowce... wcale się nie topią. Mało tego, jęzory kilkunastu z nich wydłużyły się. Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać. W opublikowanym wczoraj dokumencie działający przy ONZ Międzyrządowy Panel do spraw Zmian Klimatycznych (IPCC), jeden z organizatorów szczytu w Kopenhadze, podtrzymuje twierdzenie, że lodowce w Himalajach topią się najszybciej na świecie.
Przykłady można mnożyć. Brazylijski rząd podał na przykład, że wycinanie amazońskich lasów, nazywanych zielonymi płucami Ziemi, zostało ograniczone do poziomu najmniejszego od 21 lat. Nieoczekiwanie tuż przed Kopenhagą pojawił się również raport Proceedings of the National Academy of Sciences z USA, z którego wynika, że w ciągu 20 lat zmiany klimatyczne będą głównym powodem konfliktów w Afryce, a Jemen już niedługo może być pierwszym na świecie krajem, któremu zabraknie wody pitnej.
Do walki w klimatycznej wojnie wynajęto nawet najemników, w których wcielili się hakerzy. Komputerowi włamywacze - "przypadkowo" właśnie teraz - dostali się do skrzynek mejlowych i upublicznili korespondencję naukowców z Zespołu Badania Klimatu (CRU) działającego na University of East Anglia. To oni przygotowują opracowania dla IPCC. Z ich korespondencji wynika, że świadomie ukrywali wyniki badań, które nie potwierdzały tez o globalnym ociepleniu, a do publikacji kierowali jedynie te, które były po myśli ekologów.
- Akcja nie przyniosła oczekiwanych rezultatów, bo "climategate" bardzo szybko zamieciono pod dywan. Za to w ostatnich dniach znów dużo mówi się o zagładzie polarnych niedźwiedzi i pokazuje kominy chińskich hut. To wystarczy, byśmy chcieli podpisania w Kopenhadze umowy zastępującej protokół z Kioto - mówi nam Jodie Harper. Przyczyn wojny na raporty nie trzeba długo szukać. Klimatyczny protokół z Kopenhagi będzie miał ogromny wpływ na rozwój świata. Bogaty Zachód obawia się, że straci swoją pozycję na rzecz krajów rozwijających się. Goniące go państwa, że protokół stanie się bronią, która utrzyma status quo. - W grę wchodzą wielkie pieniądze. Ograniczenie o połowę emisji CO2 do roku 2050 będzie wymagało inwestycji liczonych w bilionach. Pieniądze będą musiały wyłożyć państwa i prywatne firmy. Nikt się do tego nie kwapi - komentuje Helen Bennion z londyńskiego Environmental Change Research Centre.
@RY1@i02/2009/235/i02.2009.235.000.011a.101.jpg@RY2@
Podwodne posiedzenie rządu Malediwów. Archipelagowi grozi całkowite zalanie
AP
Piotr Czarnowski
piotr.czarnowski@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu