Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Klimat i środowisko

Polska już zarabia na sprzedaży praw do emisji CO2

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Polska po raz pierwszy sprzedała wczoraj część swoich limitów na emisję gazów cieplarnianych.

Kupili je Hiszpanie za 25 mln euro. - To bezprecedensowa umowa. Te pieniądze będą pracowały na rzecz ochrony środowiska - powiedział po podpisaniu umowy Donald Tusk w obecności premiera Hiszpanii Jose Luisa Zapatero po wczorajszych konsultacjach międzyrządowych. Jak się dowiedzieliśmy, jeszcze w tym roku polski rząd zamierza podpisać kolejną tego typu umowę, tym razem z Irlandią na kwotę 15 mln euro.

Eksperci podchodzą jednak wstrzemięźliwie do efektów tych porozumień. - To, że Polska rozpoczęła handel emisjami, to bardzo dobry znak, nie wiadomo jednak, jaką uzyskaliśmy jednostkową cenę za tonę CO2. A to jest przecież niezwykle istotne - mówi nam prof. Janusz Mikuła, były wiceminister rozwoju regionalnego, ekspert z zakresu ochrony środowiska. Na to pytanie nie chciał odpowiedzieć minister środowiska prof. Maciej Nowicki. - Nie mogę opowiadać o takich szczegółach, to jest objęte tajemnicą handlową - stwierdził w rozmowie z nami.

Z naszych informacji wynika, że podpisanie umowy z Hiszpanami poprzedzone było ostrą dyskusją na ostatnim posiedzeniu rządu. - Pieniądze ze sprzedaży praw do emisji były niezbędne Narodowemu Funduszowi Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, by mógł uruchomić środki unijne. Każdy program unijny wymaga własnego wkładu finansowego. Fundusz go nie miał i potrzebował pieniędzy, dlatego chciał sprzedać prawa do emisji CO2 - opowiada nasz informator. Według niego premier dopiero po bardzo stanowczych wypowiedziach ministra środowiska Macieja Nowickiego miał się zgodzić na tę transakcję.

Jakie mają być jej efekty? 100 mln zł, które zapłacą nam Hiszpanie, pozwolą Funduszowi wraz z Europejskim Bankiem Inwestycyjnym i Europejskim Bankiem Odbudowy i Rozwoju podpisać umowy kredytowe. Dzięki temu na rynku ma się pojawić około 500 mln zł w formie dotacji i atrakcyjnych kredytów. Już pod koniec pierwszego kwartału 2010 r. przedsiębiorcy będą mogli ubiegać się o te pieniądze, aby finansować z nich inwestycje służące redukcji gazów cieplarnianych. Chodzi np. o budowę elektrociepłowni na biomasę czy modernizację sieci energetycznych, tak aby można było do nich przyłączać elektrownie wiatrowe. Według międzynarodowych ustaleń Polska do 2020 r. musi zmniejszyć emisję gazów cieplarnianych o 20 proc.

Zdaniem Janusza Mikuły, aby to zrobić, potrzebna jest gruntowna modernizacja systemu energetycznego Polski. - To będzie kosztować około 120 mld zł - mówi Mikuła. W jego ocenie już teraz resort środowiska powinien rozpocząć pracę nad stworzeniem strategii tej modernizacji. Wskazuje też inne zagrożenie. Te same inwestycje, które wkrótce będą kredytowane bądź dotowane z kasy NFOŚiGW, już teraz mogą być też współfinansowane z programów unijnych. - Łatwiejszy dostęp do preferencyjnych kredytów może wpłynąć na mniejsze zainteresowanie programami operacyjnymi UE. To oznacza, że Polska może nie wykorzystać całości środków przyznanych nam przez Unię na modernizację energetyki i ograniczenie emisji gazów cieplarnianych - mówi prof. Mikuła. Może być tak dlatego, że UE dofinansowuje tego typu inwestycje w granicach 35 - 40 proc.

Polska może sprzedawać emisję gazów cieplarnianych, ponieważ produkuje mniej dwutlenku węgla niż średnia na świecie. Do końca 2012 r. możemy sprzedać limit wynoszący 500 mln ton CO2. Kraj, który płaci, może produkować CO2 ponad ustaloną normę i dopisuje się tę produkcję na konto kraju, który sprzedał prawo do jego emisji.

Emisja gazów cieplarnianych to niejedyny temat łączący Polskę z Hiszpanią. Donald Tusk i Jose Luis Zapatero po konsultacjach międzyrządowych podkreślali identyczny pogląd Polski i Hiszpanii na tryb wyboru dwóch nowych ważnych funkcji w Unii wynikających z traktatu lizbońskiego. Chodzi o szefa Rady Europejskiej i wysokiego przedstawiciela UE do spraw polityki zagranicznej i bezpieczeństwa. Różnią nas jedynie nazwiska. - Wybrani przez nas liderzy UE muszą się cieszyć zaufaniem, autorytetem, tak aby obywatele naszych krajów rozumieli, dlaczego wybieramy tych, a nie innych na przywódców naszej organizacji, Unii Europejskiej - powiedział Donald Tusk. Od ostatniego szczytu UE i podpisania przez prezydenta Czech Vaclava Klausa traktatu lizbońskiego w ubiegłym tygodniu kraje unijne dyskutują o kandydaturach. Inauguracja prac Komisji Europejskiej w nowym składzie zbiegnie się z datą, kiedy Unii będzie przewodniczyć Hiszpania. Od 1 stycznia to Madryt przejmuje przewodnictwo w Unii Europejskiej.

@RY1@i02/2009/220/i02.2009.220.000.0003.101.jpg@RY2@

Premierzy Hiszpanii Jose Luis Zapatero i Polski Donald Tusk

Adam Warzawa/PAP

Artur Grabek

Grzegorz Osiecki

dgp@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.