Jeśli nie zyskamy sojuszników, zapłacimy rocznie 1,8 mld euro
Premier poleciał do Aten prosić o wsparcie dla naszych postulatów klimatycznych na szczycie UE. Wczoraj rozmawiał o tym na Malcie.
Rząd szykuje się do sporu na szczycie 29 - 30 października w sprawie tego, ile będą płacić kraje UE na pomoc dla najbiedniejszych krajów świata w ograniczeniu emisji CO2. Dotychczasowe propozycje uderzają w Polskę jako jednego z większych emitentów tego gazu w Europie. Zgodnie z nimi stalibyśmy się jednym z największych płatników składki. Może ona rocznie wynieść nawet 1,8 mld euro. - Jest bardzo duży podział w tej sprawie - przyznaje szef UKIE Mikołaj Dowgielewicz.
Dlatego rząd walczy, by nasza składka była mniejsza i naliczana proporcjonalnie do PKB. Szczyt ma wypracować stanowisko w tej sprawie na grudniową konferencję klimatyczną w Kopenhadze. Polscy politycy apelują do rządu, by nie zawahał się zawetować rozwiązań niekorzystnych dla Polski.
gos
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu