Cena wymusi zmniejszenie emisji
Wspólnotowy system handlu uprawnieniami do emisji, oparty na regulacjach dyrektywy unijnej, wprowadziliśmy w 2005 roku. Jednym z obowiązków państwa członkowskiego jest wnioskowanie do Komisji Europejskiej o konkretną liczbę uprawnień na dany okres rozliczeniowy (obecnie 2008 - 2012). Mechanizm ma motywować przedsiębiorców do ograniczenia emisji gazów cieplarnianych przez system przydziału bezpłatnych uprawnień. Bezpłatny przydział nie pokrywa jednak całego zapotrzebowania przedsiębiorstw na uprawnienia. Firma ma więc wybór: albo sama podejmie działania redukujące emisję, albo zakupi brakujące uprawnienia.
W kolejnym okresie rozliczeniowym - lata 2013 - 2020 - ciężar działań zostanie przesunięty na konieczność zakupu uprawnień w drodze aukcji. Podmioty nie będą otrzymywały bezpłatnych uprawnień od państwa i zdobywały tylko różnicę między przydziałem a potrzebami, jak ma to miejsce teraz. Będą musieli po prostu kupić pulę uprawnień do emisji.
Nie do końca. Żeby zapobiec zjawisku drastycznego wzrostu cen energii elektrycznej i innych dóbr, wprowadzono pewne złagodzenia, przepisy przejściowe. Wyznaczono listę tzw. sektorów narażonych na ucieczkę emisji, w których istnieje duże prawdopodobieństwo, że przedsiębiorcom będzie się bardziej opłacało przenieść produkcję poza granice UE, gdzie nie ma ścisłych restrykcji dotyczących gazów cieplarnianych, niż obowiązkowo kupować uprawnienia. Podmioty z tych sektorów (m.in. produkcji cukru, papieru, tektury, szkła płaskiego czy gospodarczego, ceramiki, cementu i wapna) nadal będą dostawać 100 proc. uprawnień bezpłatnie. Jednak sektor np. producentów ciepła będzie musiał określoną część uprawnień dokupić. Z biegiem czasu udział uprawnień kupowanych będzie się zwiększał i w 2020 roku w ciepłownictwie trzeba będzie kupować 70 proc. uprawnień.
W samej dyrektywie komisja nie przesądziła jednoznacznie, czy aukcje będą prowadzone tylko przez nią. Mając na uwadze, że w ramach Unii każde państwo posiada suwerenność w podejmowaniu decyzji, grupa państw - Polska, Wielka Brytania, Niemcy i Hiszpania - zdecydowała, że chce mieć możliwość decydowania, czy aukcja będzie jedna, unijna, czy państwa będą prowadzić aukcje indywidualne w swoich krajach według ustalonych reguł. Dokument, który precyzuje sposób prowadzenia aukcji, jest właśnie opracowywany.
Tak, choć państwa nie będą już proponowały limitów. Limit będzie jeden dla całej Unii, a komisja, np. mając na uwadze udział krajów w emisji w roku 2005, proporcjonalnie przydzieli krajom pule uprawnień.
Co roku przydział będzie zmniejszany o 1,74 proc., by w 2020 r. redukcja emisji wyniosła 20 proc. w porównaniu do roku 1990.
Tak. Dotychczas handel emisjami dotyczył tylko głównych emitentów gazów cieplarnianych: instalacje spalania paliw o mocy powyżej 20 MW, przemysł koksowniczy, hutniczy, cementowy, wapienniczy, szklarski. Od 2013 roku do systemu będą dołączone nowe rodzaje instalacji z przemysłu chemicznego, hutniczego (aluminium). W ramach pakietu energetyczno-klimatycznego państwa będą musiały również podjąć działania na rzecz ograniczenia emisji w innych sektorach: rolnictwie, gospodarce komunalnej, budownictwie, transporcie.
System jest bardzo dobrym mechanizmem wymuszającym redukcję emisji. W czasie 8 lat funkcjonowania systemu okazało się jednak, że dużą trudność sprawiało wyznaczanie ilości darmowych uprawnień, które państwo mogło rozdzielić. Jeśli było ich za dużo, system nie motywował do ograniczania emisji. Dlatego w trzecim okresie rozliczeniowym bardziej intensywnie zachęcamy do podejmowania działań ekologicznych.
Oczywiście w nowych krajach unijnych, które nie mają problemu z wypełnianiem protokołu z Kioto, pojawia się dość duży opór przed zaostrzaniem wymagań po stronie podmiotów objętych systemem handlu emisjami. Nierównomierność rzeczywistej redukcji w ramach Unii powoduje bowiem, że dla niektórych - np. dla Polski - jest ona trudniejsza do wdrożenia.
W pierwszym i drugim okresie rozliczeniowym państwa przyzwyczaiły się już, że konieczność ograniczania gazów cieplarnianych jest bardzo istotnym elementem polityki środowiskowej i gospodarczej Unii Europejskiej. Wszystkie państwa członkowskie kładą więc na to dość mocny nacisk.
Wszędzie tam, gdzie wymagania są zaostrzane, można się spodziewać trudności. Po pierwsze - pojawiają się zupełnie nowe obowiązki, jak konieczność częściowego zakupu uprawnień na aukcji. Po drugie - system wymusza na podmiotach konieczność znalezienia dodatkowych środków finansowych, żeby te uprawnienia zakupić bądź podjąć działania redukcyjne. Jest to element, który przedsiębiorstwa będą musiały wziąć pod uwagę w planach wydatkowania środków.
Patrząc na samą dyrektywę, nie widać końca funkcjonowania systemu. Niektóre regulacje dotyczą bowiem lat 2013 - 2020 i 2021 - 2027, czyli kolejnego okresu rozliczeniowego. Komisja Europejska zastrzega sobie prawa do rewizji systemu między tymi etapami. Nie widać jednak żadnych przesłanek ku temu, by system miał przestać funkcjonować po 2020 czy nawet 2027 roku.
@RY1@i02/2010/102/i02.2010.102.199.003a.001.jpg@RY2@
Fot. Wojciech Górski
Co roku przydział będzie zmniejszany o 1,74 proc., by w 2020 r. redukcja emisji wyniosła 20 proc. w porównaniu z rokiem 1990
naczelnik wydziału ds. pakietu energetyczno-klimatycznego Ministerstwa Środowiska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu