Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Klimat i środowisko

Kopenhaga w końcu zatwierdzona

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

110 krajów świata odpowiedzialnych za 80 proc. globalnej emisji dwutlenku węgla zobowiązało się do przestrzegania niedawnego porozumienia o powstrzymaniu ocieplenia klimatu z Kopenhagi - ogłosiła wczoraj ONZ.

Jednak zdaniem nowojorskiej organizacji zobowiązania te są na tyle mało precyzyjne, że nie gwarantują skutecznej ochrony środowiska.

Umowę w ostatnim momencie uzgodnił prezydent Barack Obama wraz z przywódcami Chin, Brazylii, Indii i RPA. Premierzy i prezydenci 188 pozostałych krajów, którzy brali udział w spotkaniu w duńskiej stolicy, oświadczyli wówczas, że "przyjęli do wiadomości" tę umowę. Do środy nie było wiadomo, na ile będzie ona zobowiązująca.

Ostatecznie pod porozumieniem podpisali się wszyscy najwięksi gracze. Nie tylko USA, Chiny i Indie - ale także Unia Europejska, Rosja czy Kanada. Umowy nie zaakceptowały jedynie pojedyncze państwa. Arabia Saudyjska uznała, że jest ona sprzeczna z interesami Rijadu, bo może prowadzić do rozwoju odnawialnych źródeł energii i ograniczyć konsumpcję ropy. Z kolei małe państwa wyspiarskie - jak Tuwalu - twierdzą, że porozumienie z Kopenhagi jest zbyt mało ambitne i nie powstrzyma takiego podniesienia poziomu mórz, które doprowadzi do ich unicestwienia.

Yvo de Boer, sekretarz ONZ ds. konwencji klimatycznej, ostrzega też, że kopenhaskie uzgodnienia nie gwarantują powstrzymania ocieplenia klimatu ziemi. Co prawda zakładają, że średnia temperatura atmosfery nie może zwiększyć się o więcej niż dwa stopnie Celsjusza. Jednak to każdy kraj określi samodzielnie, do jakiego stopnia zamierza zmniejszyć emisję dwutlenku węgla, by to osiągnąć. I nie musi się obawiać żadnych konsekwencji, gdyby tych zobowiązań nie wypełnił. - Przyjęte obietnice są zdecydowanie za małe, aby rzeczywiście wzrost temperatury był mniejszy niż dwa stopnie - ostrzegł wczoraj de Boer.

Porozumienie przewiduje także pomoc w ograniczeniu emisji dwutlenku węgla dla najbiedniejszych krajów świata. Początkowo mają na ten cel otrzymać 10 mld dol. rocznie, ale stopniowo suma ta będzie rosła, aby osiągnąć w końcu 100 mld dol. w 2020 roku. Jednak eksperci zwracają uwagę, że sposób liczenia tych pieniędzy też jest mało precyzyjny. W znacznym stopniu bogate państwa same będą sobie płacić, bo tylko ich firmy są zdolne rozwinąć nowe technologie wytwarzania energii.

Pod koniec roku w meksykańskim Cancun ministrowie środowiska krajów ONZ ponownie spróbują uzgodnić ambitniejszy plan powstrzymania zmian klimatycznych. Ale zdecydowana większość ekspertów wątpi, aby to było możliwe. A już w 2012 roku wygasa konwencja o ochronie środowiska z Kioto, zawarta przed 18 laty.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.