Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Klimat i środowisko

Wojna dobrego pirata

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Kapitan Paul Watson i kierowana przez niego grupa ekologów Sea Shepherd przeprowadzili kolejną akcję skierowaną przeciwko japońskim statkom wielorybniczym. Program "Wojny o wieloryby" pokazuje ją od kuchni

Paul Watson: Nie. Prawda jest taka, że ich po prostu wykurzyliśmy z Oceanu Południowego. Zrealizowali zaledwie 15 proc. swojego planu połowowego, więc ze względów finansowych łowienie okazało się całkowitą klapą. Niestety wciąż działa silny ruch, który chce powrócić na łowiska, nawet jeżeli przestało się to opłacać. Załogi poławiaczy funkcjonują jedynie dlatego, że dostają dotacje od rządu. Dlatego cały czas mamy ręce pełne roboty.

Podczas tegorocznych połowów po raz pierwszy dysponujemy lepszym sprzętem niż japońscy wielorybnicy. Oni tracą coraz więcej pieniędzy, my zyskujemy coraz większe poparcie. Dwa lata temu ich siedmiu statkom przeciwstawialiśmy nasze dwa. Teraz ta proporcja wynosi cztery do trzech. Kiedy już ich zlokalizujemy, uciszenie jest dość prostą czynnością, blokowanie ich jednostek mamy doskonale opanowane. Najtrudniejsza jest właśnie lokalizacja.

Nabyliśmy go w Południowej Afryce. Był budowany z myślą o wyścigach dookoła świata. To bardzo szybka łódka. Potrzebowaliśmy takiej bardzo, bo jest szybsza od statków harpunników. Bez niej na pewno nie udałoby się nam odnieść w tym roku takich sukcesów. "Gojira" zastąpiła statek, który rok temu zniszczyli nam Japończycy, niemal łamiąc go na pół. Nazwaliśmy go "Gojira" od Godzilli - to w Japonii połączenie słów "gorira" (goryl) i "kujira" (wieloryb). Niestety okazało się, że musimy zmienić nazwę. Odezwali się bowiem prawnicy, przedstawiając nam dokumenty o zakazie używania nazw Godzilla/Gojira. Ostatecznie statek dostał imię "Brigitte Bardot", która nas od lat aktywnie wspiera.

Hiszpania już odsuwa się od korridy. Poza tym żadna tradycja nie powinna usprawiedliwiać przemocy i wyrzynania drugiego gatunku. Zresztą to wcale nie jest zwyczaj zaczerpnięty z dawnej Japonii. Wielorybnictwo przenieśli do tego kraju Norwegowie w 1911 roku. Wcześniej łowienie tych ryb było pojedynczym zajęciem w niektórych częściach Japonii. Dlatego argument tradycji odrzucam zupełnie.

Każdy, kto jest członkiem organizacji, może dostać się na statek. W ciągu roku otrzymaliśmy poparcie od ponad czterech i pół tysiąca osób, a półtora tysiąca złożyło aplikację do Sea Shepherd. Z chętnymi rozmawiamy, żeby poznać ich mocne strony i przede wszystkim ich oddanie dla sprawy. Pozwala nam to wybrać pasjonatów. Oni chcą tu być nie dla pieniędzy, ale dlatego, że chcą coś zmienić.

Obecnie nie, ale wcześniej mieliśmy aktywistów z waszego kraju. Ostatnio zgłosiło się jednak dwóch Polaków z Jersey, tak więc bardzo możliwe, że wkrótce znowu do nas dołączycie.

@RY1@i02/2011/214/i02.2011.214.196.004a.001.jpg@RY2@

Rozmawiał Wojciech Przylipiak

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.