Emisja CO2: KE wspiera koncepcję rekompensat finansowych
Unijna polityka redukcji dwutlenku węgla to obecnie jeden z głównych problemów przedsiębiorstw wysokoemisyjnych, przede wszystkim przemysłu chemicznego
Polskie zakłady są w szczególnie trudnej sytuacji w stosunku do swoich konkurentów, bowiem krajowa energetyka oparta jest na węglu, który dziś jest największym wrogiem Brukseli. A to istotna kwestia w kontekście derogacji, czyli przydziału nowych, darmowych praw emisyjnych (ETS) na lata 2013 - 2020. Na te liczyć mogą głównie kraje w większym stopniu oparte choćby na energetyce gazowej. Komisja Europejska konsekwentnie odmawiała uwzględnienia specyfiki energetycznej takich państw jak Polska. Skutkiem nierespektowania tej specyfiki dla poszczególnych krajów będzie nierówna konkurencja. W efekcie - jak tłumaczą eksperci Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego (PIPCh) - choć firmy polskie będą konkurować na przykład z firmami francuskimi na jednym rynku, ponosić będą zupełnie różne opłaty wynikające ze struktury energetycznej kraju, w którym produkują.
- Bardzo dobrze zdajemy sobie sprawę, iż w świetle założeń nowego prawa unijnego sytuacja polskiego przemysłu chemicznego po 2012 r. wygląda pesymistycznie - przyznaje Jerzy Majchrzak, dyrektor Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego.
Jak tłumaczy to, że struktura energetyczna państw członkowskich różni się od siebie, i to znacznie, spowoduje, że warunki działania krajowych przemysłów będą nierówne. W państwach, w których emisyjność wynikająca z produkcji energii jest niewielka, dodatkowe koszty wynikające z nowego prawodawstwa będą zdecydowanie niższe niż tam, gdzie energia produkowana jest z węgla - tłumaczy Jerzy Majchrzak.
W tej sytuacji polskie przedsiębiorstwa liczą na pomoc państwa. Pojawiło się światełko w tunelu, bo w zeszłym tygodniu Komisja Europejska wydała draft wytycznych dotyczących zasad udzielania pomocy publicznej sektorom ponoszącym pośrednie koszty funkcjonowania systemu handlu uprawnieniami do emisji gazów cieplarnianych, które mają umożliwić państwom członkowskim uruchomienie systemu rekompensat finansowych. Dokument prezentuje wytyczne, które na szczęście uwzględniają w dużej mierze polskie postulaty dotyczące wyboru metody obliczania współczynnika emisji CO2. Jak wyjaśnia dr Filip Elżanowski, ekspert Forum Odbiorców Energii Elektrycznej i Gazu (FOEEiG), teraz wytyczne poddane zostaną konsultacjom społecznym i uzgodnieniom z państwami członkowskimi. Według niego cały proces powinien zakończyć się jeszcze w tym roku. Potem rząd powinien określić dokładne kwoty, jakie zyska polska gospodarka. Maciej Kaliski, wiceminister gospodarki, zdradza, że resort chce postawić na obniżenie kosztów tzw. kolorowych certyfikatów oraz akcyzy na energię. Z tych deklaracji cieszą się przemysłowi odbiorcy energii.
- Zapowiadane wprowadzenie rozwiązań systemowych redukujących koszty polityk energetycznej i fiskalnej w grupie tzw. zakładów energochłonnych, m.in. z sektora chemicznego, zostało przyjęte przez polski przemysł z ogromną ulgą - podkreśla Henryk Kaliś, przewodniczący FOEEiG oraz prezes Izby Energetyki Przemysłowej i Odbiorców Energii.
Na razie trudno jednak polskim chemikom o optymizm. Wciąż nie są znane zasady handlu CO2 od 2013 roku. Panuje chaos informacyjny, pojawia się wiele wzajemnie się wykluczających regulacji. Podczas ubiegłotygodniowego VIII Kongresu Nowego Przemysłu Katarzyna Kłaczyńska z kancelarii prawnej CMS Cameron McKenna tłumaczyła, że w aktach prawnych widać, że poprzedzały je duże polityczne spięcia.
- W efekcie pojawiły się sprzeczne przepisy - podkreśla Katarzyna Kłaczyńska.
Jak zaznacza, powstał chaotyczny system i dopóki nie zostaną wypracowane rynkowe praktyki, niepewność na rynku CO2 będzie się utrzymywała.
Kolejnym niesprzyjającym elementem będzie wzrost cen zakupu uprawnień ETS. W latach 2005 - 2007 na rynku było o około 130 mln uprawnień do emisji CO2 za dużo, w efekcie czego ceny ETS mocno spadły. W latach 2008 - 2012, po początkowych wzrostach cen do ok. 27 euro za tonę CO2, ceny ukształtowały się na poziomie około 12 euro. W nowym okresie, od roku 2013, na rynku pierwotnym będzie już jednak mało darmowych uprawnień. Potrzebne uprawnienia będzie można dokupić na aukcjach. Szacuje się, że niedobory uprawnień sięgną od 0,5 mld do 3 mld (poziom niedoborów w dużej mierze będzie zależał od tego, w jakim stopniu emitentom uda się zredukować swoje emisje). Maciej Wiśniewski, prezes firmy Consus, twierdzi, że ceny uprawnień na rok 2012 - według prognoz - sięgną 15,11 euro za tonę CO2. Analitycy mówią, że średnia dla całego okresu 2012 - 2020 będzie na poziomie 22,40 euro. Zenon Pokojski, członek zarządu Zakładów Azotowych Puławy, przekonuje jednak, że prognozy cen CO2 są oparte na kruchych przesłankach. Dokładność prognozy do dwóch miejsc po przecinku, nie rozwiązuje problemu dużych różnic prognozowanych cen zależnie od daty jej sporządzania.
- A trudno podejmować decyzje inwestycyjne, kiedy wiadomo, że są one obarczone dużym błędem - zaznacza Zenon Pokojski i dodaje, że spółka, zamiast korzystać z instrumentów zabezpieczających cenę CO2, inwestuje w instalacje ograniczające emisje gazów cieplarnianych, jak choćby ostatnia inwestycja w odsiarczanie spalin za blisko 250 mln zł.
Osobnym, niezwykle ważnym problemem jest jakość regulacji Parlamentu Europejskiego i ich implementacje w prawie polskim, ustawa z 27 kwietnia 2001 r. - Prawo ochrony środowiska była już ponad 100-krotnie nowelizowana. Niektóre z zapisów tej umowy rodzą inne skutki prawne niż te, które wynikają np. z dyrektywy IPPC, jak choćby definicja najlepszych dostępnych technik. Wielką niewiadomą stanowi również przyszła organizacja aukcji uprawnień do emisji.
Michał Duszczyk
Jeśli nie ograniczymy emisji CO2, czeka nas katastrofa. Będziemy chronić nasz przemysł energochłonny. Zrobimy wszystko, żeby nie wyemigrował poza granice Polski, żebyśmy nie stracili dziesiątków tysięcy miejsc pracy. Robimy wszystko, żeby ulżyć przedsiębiorcom poprzez zmniejszenie kosztów energii elektrycznej. Na pewno Unia Europejska jest już liderem w ograniczaniu emisji i będzie robiła wszystko, żeby ten cel zrealizować. Tylko czy to nam się uda w globalnej sytuacji ekonomicznej, spowolnienia gospodarki czy drugiej fali kryzysu?
@RY1@i02/2011/209/i02.2011.209.16700030a.803.jpg@RY2@
Maciej Kaliski, wiceminister gospodarki
Na pytanie, czy jest szansa zmiany polityki klimatycznej, odpowiedź jest dość oczywista - obecnie tej szansy nie ma. Jest tylko pytanie, w jaki sposób założenia tej polityki, zarówno do roku 2020, jak i 2050, będą wdrażane w poszczególnych krajach członkowskich. Tych modeli wdrażania polityki klimatycznej jest wiele. To jednak, co należy przede wszystkim zmienić, to filozofia myślenia o polityce klimatycznej, która nie może być wizją abstrahującą od rzeczywistości, od woli wszystkich Europejczyków, wszystkich obywateli. Ta wola to przede wszystkim tanie rachunki za energię, które dzisiaj w UE są niekonkurencyjne, zarówno jeśli chodzi o odbiorców indywidualnych, jak i przemysłowych.
@RY1@i02/2011/209/i02.2011.209.16700030a.804.jpg@RY2@
Mikołaj Budzanowski, wiceminister skarbu państwa
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu