Dziennik Gazeta Prawana logo

Jakie są cele polityki 2030

26 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

W artykule "Redukcja zabójcza dla europejskiej gospodarki" (DGP z 25 lutego) postawiono tezę o szkodliwości unijnej polityki energetycznej i klimatycznej dla konkurencyjności Europy, a przede wszystkim dla konkurencyjności Polski, gdzie jej skutkiem będzie rzekoma utrata nawet 400 tys. miejsc pracy. Stwierdzenie to nie tylko opiera się na założeniach niemających oparcia w faktach, lecz także kryje w sobie sprzeczność.

Przede wszystkim unijna polityka klimatyczna nie zagraża żadnym miejscom pracy. Aby prawidłowo przeprowadzić leczenie, konieczne jest postawienie prawidłowej diagnozy. I o ile konkurencyjność jest zagrożona z powodu drogiej energii, o tyle unijna polityka klimatyczna nie jest temu absolutnie winna. Najnowsze analizy cen energii przeprowadzone przez Komisję wyraźnie to pokazują.

W związku z tym ryzyko ucieczki emisji gazów cieplarnianych (innymi słowy, przenoszenie energochłonnych branż poza granice UE) jest znacznie wyolbrzymione. Przy opracowywaniu polityki przeciwdziałania zmianie klimatu określiliśmy główne sektory, które są faktycznie narażone na ryzyko ucieczki emisji, po czym przygotowaliśmy specjalne rozwiązania zapobiegające temu ryzyku. Dobra wiadomość jest taka, że rozwiązania te sprawdzają się i ucieczka emisji nie jest aż takim problemem, na jaki wskazują niektórzy przedsiębiorcy. Komisja zaproponowała, aby rozwiązania te były kontynuowane także w przyszłości.

Większym zagrożeniem dla naszej konkurencyjności jest duże uzależnienie Europy od importu drogich paliw kopalnych. A z powodu rosnącego zapotrzebowania na energię ze strony rynków wschodzących w przyszłości ceny będą rosły jeszcze bardziej. Polska jest tego doskonałym przykładem, gdyż jest importerem netto węgla i sprowadza 90 proc. gazu z Rosji. O ile nadal dużo węgla wydobywa się w Polsce, jego import w latach 2006-2010 zwiększył się o 169 proc., podczas gdy niektórzy najwięksi producenci węgla w Polsce nadal ponoszą straty mimo ogromnych dopłat rządowych. Czy zatem nie byłoby lepiej wydawać mniej za granicą na energię i skupić się na bardziej efektywnej produkcji i zużyciu energii?

I o to właśnie chodzi w unijnej polityce 2030. Chcemy przekształcić nasz system energetyczny w taki sposób, aby skorzystała na tym konkurencyjność Europy. Ograniczając uzależnienie od energii i zwiększając efektywność, oszczędzamy pieniądze, które można zainwestować inaczej i uruchomić nowe, innowacyjne branże naszej gospodarki. I w ten sposób możemy stworzyć nowe miejsca pracy, oprócz już ponad 300 tys. istniejących w sektorze ekologicznym w Polsce. Prawdziwym zagrożeniem dla rozwoju Polski byłoby zaprzepaszczenie takich perspektyw i niewykorzystanie istniejącego potencjału w celu transformacji polskiej gospodarki.

Prawdą jest, że konieczne będą inwestycje, aby taka transformacja była możliwa. Jednak większość funduszy może pochodzić z budżetu unijnego, w którym co najmniej 20 proc. wszystkich dostępnych do 2020 r. środków zarezerwowaliśmy na inwestycje na rzecz środowiska naturalnego. Polska musi zadbać o to, aby nadal korzystać z istniejących możliwości.

Wbrew tezom zawartym w artykule przekształcenie gospodarki w niskoemisyjną będzie korzystne dla Europy z ekonomicznego punktu widzenia. Międzynarodowi przywódcy i znani ekonomiści w coraz większym stopniu postrzegają klimat jako kwestię o kluczowym znaczeniu dla gospodarki. Niestety, autorzy artykułu nie dostrzegają tej szansy na przyszłość dla Polski.

@RY1@i02/2014/047/i02.2014.047.00000130b.101.jpg@RY2@

Connie Hedegaard komisarz UE ds. działań w dziedzinie klimatu

Connie Hedegaard

komisarz UE ds. działań w dziedzinie klimatu

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.