Koniec snów o silniku spalinowym
Decyzja Londynu o wydłużeniu o pięć lat pożegnania z autami na benzynę i dieslami nie zwiastuje szerszej zmiany trendu
Ogłoszone w zeszłym tygodniu przez premiera Rishiego Sunaka przesunięcie wejścia w życie zakazu sprzedaży nowych aut napędzanych benzyną lub dieslem z roku 2030 na 2035 r. – spotkało się z niechętną reakcją nie tylko po stronie ruchów ekologicznych czy opozycji, lecz także większości koncernów motoryzacyjnych. Po trzech latach od wyznaczenia obowiązujących do tej pory planów odejścia od silnika spalinowego branża jest niechętna do kolejnej zmiany strategii i pompowania środków w produkcję aut opartych na schyłkowej technologii.
Od czasu ogłoszenia przez Borisa Johnsona celu 2030 r. udział w sprzedaży nowych aut z możliwością ładowania, czyli elektryków i hybryd typu plug-in, zwiększył się ponaddwukrotnie i sięga już niemal jednej czwartej. A cel 2030 r. lub wcześniejszy nadal będzie obowiązywać na wielu okolicznych rynkach, m.in. w Irlandii, Holandii, Szwecji i Norwegii. Obok tych regulacji bodźcem do przyspieszania zmian jest coraz trudniejsza konkurencja z tanimi e-pojazdami z Chin.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.