Hamowanie zielonego przyspieszenia
Kraje ważne z punktu widzenia globalnych celów klimatycznych nie chcą podejmować kolejnych zobowiązań, a niektóre rezygnują z już przyjętych deklaracji
Na niespełna dwa miesiące przed tegorocznym szczytem klimatycznym COP28 w Dubaju sekretarz generalny ONZ António Guterres starał się, by na agendzie imprezy – mimo trudności w wypracowywaniu konsensusu w tej sprawie – nie zabrakło kwestii pożegnania z surowcami kopalnymi, których spalanie jest największym źródłem emisji gazów cieplarnianych. – Świat musi podjąć wysiłek sprawiedliwego i zrównoważonego wygaszania paliw kopalnych – dążąc do pozostawienia ropy naftowej, węgla i gazu pod ziemią, tam gdzie ich miejsce – i radykalnego zwiększenia inwestycji w odnawialne źródła energii – mówił w zeszłym tygodniu w Nowym Jorku.
Co do tego, że odchodzenie od paliw kopalnych – jako największego źródła emisji gazów cieplarnianych – jest niezbędne, jeśli świat ma wyhamować zmiany klimatu (do czego zobowiązano się m.in. w porozumieniu paryskim), nie ma większego sporu wśród ekspertów. Nie przełożyło się to jednak do tej pory na formalne zobowiązania dla rządów. W globalnych negocjacjach klimatycznych, w których rządzi zasada konsensusu, udało się wypracować jedynie bardzo łagodną formułę, która mówi o stopniowym obniżaniu wykorzystania węgla, o ile zapewnia się jednocześnie pochłanianie emisji towarzyszących jego spalaniu. To ścieżka dopuszczająca dalsze korzystanie z węgla, gdy rozwiną się technologie pozwalające na ograniczanie jego śladu klimatycznego.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.