Końca degradacji Amazonii nie widać
Zatrzymanie wycinki puszczy amazońskiej to wciąż sfera planów – zarówno dla UE, jak i dla państw Ameryki Południowej. W brazylijskim mieście Belem nie udało się podpisać deklaracji o jej zakończeniu
Całkowite wstrzymanie wycinki Amazonii to podstawowy warunek Unii Europejskiej, żeby odblokować rozmowy o ratyfikacji zawieszonej w 2019 r. umowy handlowej z Mercosurem, blokiem czterech państw Ameryki Południowej. Choć w jego skład wchodzą: Argentyna, Urugwaj, Paragwaj i Brazylia, to kluczowe pozostaje stanowisko Luli da Silvy, prezydenta Brazylii. Przez Brukselę jest on postrzegany jako odpowiedni partner do negocjacji, w przeciwieństwie do jego poprzednika Jaira Bolsonara – gorącego zwolennika wycinki puszczy. W minionych dwóch dniach Lula, który chce uniknąć włączenia do nowej umowy handlowej UE-Mercosur aneksu zobowiązującego państwa południowoamerykańskie do wstrzymania wycinki, próbował przekonać ośmiu liderów regionu do przyjęcia dobrowolnego zobowiązania w tym zakresie.
Bez deklaracji
Wysiłek Luli spełznął jednak na niczym i osiem krajów Amazonii uzgodniło jedynie wspólne prowadzenie polityki środowiskowej i zacieśnienie współpracy regionalnej, ale nie zdecydowało się na ustalenie wspólnego celu, jakim miało być zakończenie wycinki puszczy amazońskiej do 2030 r.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.