Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Klimat i środowisko

Złota alga nie zginęła, monitoring nie powstał

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Dwa lata po zatruciu Odry wciąż nie mamy pełnego systemu monitoringu rzek. A złota alga znów namnożyła się w Kanale Gliwickim, skąd na przełomie kwietnia i maja wyłowiono już 1,5 tony martwych ryb

Teoretycznie do końca roku powinniśmy mieć 825 punktów na rzekach i jeziorach objętych monitoringiem ciągłym. Na razie mamy ich 35, głównie na Odrze, dwa są na Wiśle. Sondy odczytujące wyniki parametrów wody często są jednak wyłączane lub w ogóle nie mierzą najważniejszych wskaźników. Przykładowo w poniedziałek jeden punkt był czasowo wyłączony, na innym trwały prace techniczne. Wyniki z monitoringu miały być w czytelny sposób prezentowane na stronie internetowej, ale ta po „zweryfikowane wyniki z prowadzonego przez GIOŚ monitoringu interwencyjnego Odry” odsyła na inną stronę. Przy danych zbieranych przez sondy można przeczytać, że „prezentowane dane są poglądowe, nie podlegają bieżącej weryfikacji”.

Według informacji prezentowanych przez byłą minister środowiska Annę Moskwę już po zatruciu Odry toksycznym zakwitem złotych alg budżet, m.in. na stworzenie monitoringu rzek i jego cyfryzację, miał wynosić 250 mln zł. Dziś coraz częściej słychać na jego temat wątpliwości. – Obecnie panuje chaos, w którym trudno jasno określić odpowiedzialność konkretnych podmiotów. Mamy monitoring w ramach Państwowego Monitoringu Środowiska, monitoring interwencyjny, monitoring automatyczny – brak jest jednak podmiotu odpowiedzialnego za koordynację i nadzorowanie tych wszystkich pomiarów – mówi DGP Maria Włoskowicz, prawniczka z Fundacji Frank Bold.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.