Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Klimat i środowisko

Krowy na celowniku, czyli niskoemisyjne rolnictwo w powijakach

12 sierpnia 2019
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Niepewne są losy dopłat bezpośrednich dla rolników. Bruksela chce, by pieniądze skierować na walkę ze zmianami klimatu. Ale porozumienia nie ma

Nowa perspektywa finansowa od 2021 r. miała posłużyć do przeprowadzenia reformy wspólnej polityki rolnej. Po raz kolejny, bo o konieczności zmian w systemie dotowania europejskiego rolnictwa mówi się od lat, ale na razie bez znaczących efektów. Tym razem dochodzi do tego rosnąca presja związana ze zmianami klimatu. Rolnictwo odpowiada za 10 proc. gazów cieplarnianych emitowanych w Europie. Dlatego Komisja zaproponowała, by 40 proc. wszystkich środków ze wspólnej polityki rolnej przeznaczyć na rolnictwo niskoemisyjne. Na razie mowa jest o systemie zachęt, które miałyby sprawić, że rolnicy przekształcaliby swoje uprawy i hodowle na bardziej przyjazne środowisku. W nowej perspektywie wielkość dopłat w mniejszym stopniu miałaby być uzależniona od liczby hektarów. Obecnie im większe jest gospodarstwo, tym większe pieniądze dostaje. Ta zasada postrzegana jest jednak coraz częściej jako patologia, bo środki trafiają do największych farm przemysłowych, które są największymi emitentami gazów cieplarnianych. 80 proc. dopłat trafia do zaledwie jednej piątej gospodarstw. Dlatego KE zaproponowała limity.

Dla polskich rolników postawienie na zielone w polityce rolnej oznaczałoby, że musieliby bardziej się starać o fundusze. – Dodatkowe ograniczenia nakładane poprzez politykę klimatyczną takim państwom jak Polska, które wciąż doganiają zachodnią Europę, nie są na rękę. Podobnie jest z polityką spójności, w której strumień pieniędzy chce się skierować na zielone projekty – mówi DGP ekspertka od spraw energetycznych Lidia Wojtal.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.