Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Energetyka

Białoruś płaci za bezmyślne decyzje Łukaszenki

25 listopada 2020
Ten tekst przeczytasz w 7 minut

R elacji białorusko-rosyjskich nie można określić jako usłanych różami. To raczej związek oparty na chłodnej kalkulacji. Moskwa postrzega Białoruś jako jedynego sojusznika, który dodatkowo pełni funkcję buforu między Rosją a NATO. Białoruś z kolei uznaje Rosję za gwaranta zachowania pozycji politycznej, a także głównego donatora centralnie sterowanej, zacofanej gospodarki. Preferencyjne warunki dostaw to rodzaj subsydium gwarantującego stabilność ekonomiczną.

Białoruś nie ma znaczących złóż węglowodorów. Posiada jednak rozbudowany sektor petrochemiczny, który generuje ponad 10 proc. PKB, odpowiada za 25 proc. eksportu i dostarcza blisko 20 proc. dochodów budżetowych. Tak duże uzależnienie od jednej gałęzi przemysłu oznacza wyjątkową podatność na zmiany cen na światowych rynkach oraz wrażliwość w stosunkach z Moskwą. Białoruś jest przy tym państwem tranzytowym dla rosyjskich surowców. To przez jej terytorium biegnie główna magistrala eksportowa ropy na Zachód, czyli ropociąg Przyjaźń. Gazociąg Jamał–Europa, przez lata będący jednym z głównych szlaków dla gazu płynącego do Polski i Niemiec, również przebiega przez ten kraj. Jednak to, co może się wydawać zbawieniem, równocześnie jest przekleństwem. Białoruś nie jest beneficjentem położenia, lecz jego zakładnikiem.

Kreml instrumentalnie wykorzystuje jej uzależnienie od dochodów z handlu produktami naftowymi i wywiera presję na Alaksandra Łukaszenkę, aby przyspieszył integrację w ramach Państwa Związkowego. Polityka ta wynika z błędów popełnionych przez Łukaszenkę, który za doraźne korzyści w postaci nisko oprocentowanych kredytów, tanich surowców i umarzania starych długów oddawał białoruskie srebra rodowe w ręce Rosji. Tak było w 2007 r., kiedy Białoruś oddała Gazpromowi część udziałów Biełtranshazu, właściciela białoruskiej części Gazociągu Jamalskiego. Proces transferu państwowej spółki trwał sześć lat i zakończył się w 2013 r., kiedy firma w 100 proc. przeszła we władanie rosyjskiego giganta, który symbolicznie zmienił jej nazwę na Gazprom Transhaz Biełaruś.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.