Reforma ETS jest możliwa, ale potrwa
W kwestiach spornych dotyczących transformacji energetycznej w Unii nie ma porozumienia. Warszawie udało się jednak przełamać izolację
Dwa kluczowe punkty z energetycznej agendy UE – przyszłość rynku uprawnień do emisji (EU ETS) oraz finansowania energii jądrowej i gazu – nie znalazły odzwierciedlenia w konkluzjach z zeszłotygodniowego szczytu w Brukseli. Ale rozmowy przywódców pokazały nowy układ sił.
Taksonomia, czyli zielone kryteria dla rynków finansowych, mające określać, które technologie będą mogły liczyć na wsparcie jako zgodne z unijną polityką klimatyczną, mają zacząć obowiązywać już od nowego roku. Na tę chwilę nieprawdopodobne wydaje się jednak, by do tego czasu miało się rozstrzygnąć, czy na warunkowy status ekologicznych będą mogły liczyć inwestycje w dwie strategiczne technologie. Chodzi o gaz ziemny – według części krajów niezbędny w okresie odchodzenia od węgla, zdaniem krytyków zaś paliwo kopalne, którego wspieranie podważy wiarygodność UE w dziedzinie ochrony klimatu – oraz o nieemisyjny atom, którego ujęcie w taksonomii blokują Niemcy, Austria i Luksemburg.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.