PiS robi ruch w sprawie handlu emisjami
Premier jedzie dziś do Brukseli, by namówić inne kraje do pilnej reformy unijnego systemu pozwoleń na emisję CO2. Rosnące ceny uprawnień obciążają polską energetykę. Przyszłoroczne taryfy za prąd mogą poszybować do góry nawet o 20 proc., a gaz opałowy o 30–40 proc. Ostateczne decyzje URE mają zapaść do piątku
Polski rząd ma wykonać pierwszy formalny krok w kierunku reformy systemu handlu emisjami (w skrócie ETS), który – będąc podatnym na spekulacje rynkowe – przyczynia się do wzrostu kosztów wytworzenia energii. Premier Mateusz Morawiecki na rozpoczynającym się dzisiaj szczycie Unii Europejskiej zamierza wyjść z propozycją reformy systemu. Chodzi przede wszystkim o odcięcie dostępu do ETS instytucjom finansowym, o czym mówił w tym tygodniu sam Morawiecki.
– Dzisiaj mamy do czynienia z narastającym zjawiskiem spekulacji na tym rynku. Banki, fundusze inwestycyjne, emerytalne, powiernicze, różni gracze rynku finansowego mogą wejść na ten rynek i zakupić uprawnienia do emisji. Pojawiają się nowi gracze z gigantycznymi portfelami i wpuszczają ogromny strumień pieniędzy do tego systemu, i cena uprawnień rośnie – opisywał szef rządu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.