Europa zaciska gazową pętlę na swej szyi
O becny kryzys energetyczny w Europie powinien zmusić decydentów Wspólnoty do przemyślenia dotychczasowej polityki energetyczno-klimatycznej UE. Inaczej za kilka lat podobne wydarzenia staną się codziennością, a Europa z tej, która chce nadawać ton globalnym zmianom, będzie przez te zmiany mocno pokiereszowana.
W sercu europejskiej polityki klimatycznej jest dążenie do wyeliminowania emisji gazów cieplarnianych. Dążenie skądinąd słuszne, jednak czy rozumiemy do końca obraną drogę do osiągnięcia tego celu. Wielu z prominentnych polityków, dziennikarzy, naukowców widzi europejską transformację przeprowadzoną już teraz, już zaraz z… wykorzystaniem technologii, które w odpowiedniej skali komercyjnie dostępne będą dopiero za lat co najmniej kilkanaście. Europa wyłącza z jednej strony wysokoemisyjne elektrownie węglowe, a z drugiej bezemisyjne elektrownie jądrowe. Zastąpić to wszystko mają elektrownie wiatrowe, fotowoltaika, a kiedyś wpleść w to wszystko mamy wodór i magazyny energii. Energia generowana ze słońca już zadomowiła się na dachach setek tysięcy polskich domów, a lądowe farmy wiatrowe (pomimo blokady stworzonej przez zapisy ustawy odległościowej) nadal jeszcze powstają. Na horyzoncie widzimy też budowę farm wiatrowych na morzu. Nie są to źródła, które same zapewnią nam dostęp do energii, jaki znamy dzisiaj. Nie wynika to z ideologii, wynika to jedynie z charakteru technologii i jej profilu produkcji. Tego nie da się oszukać, choćbyśmy wydali gazyliardy euro, stworzyli setki opracowań naukowych i zaprzęgli do pracy najlepszych specjalistów i naukowców.
Powoli zdają sobie z tego sprawę również ci, którzy odpowiadają za tworzenie europejskich polityk energetyczno-klimatycznych, a już tym bardziej politycy poszczególnych państw w Europie Zachodniej, którzy w nowym systemie elektroenergetycznym Europy widzą źródła odnawialne oraz… gaz. Gaz, który ma pełnić rolę stabilizatora, źródła bilansującego, dla niesterowalnych źródeł odnawialnych w czasie, kiedy nie świeci słońce i nie wieje wiatr. Gaz ma być paliwem przejściowym aż do momentu, w którym technologie wodorowe staną się tanie i popularne. Kiedy to nastąpi? Najwcześniej za pięć, dziesięć lat? Do tego czasu Europa musi poradzić sobie przy użyciu gazu albo z węgla, albo nie będzie sojowego latte.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.