Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Energetyka

Po erze węgla w energetyce czas na erę gazu

22 czerwca 2020
Ten tekst przeczytasz w 8 minut

C h ociaż nadal wytwarzamy blisko 80 proc. energii z węgla kamiennego i brunatnego, to jesteśmy świadkami początku trwałego zwrotu w polskiej energetyce w kierunku źródeł zero- i niskoemisyjnych. Koncerny z branży energetycznej wprost prześcigają się w pomysłach i projektach, by stać się bardziej „zielonymi”, nawet jeśli nadal węgiel jest dla nich podstawowym paliwem. Sprzyja temu zmiana w podejściu do węgla po ostatnich wyborach parlamentarnych: likwidacja resortu energii i utworzenie resortu aktywów oznacza utratę przez górnictwo mocnego politycznego zaplecza, a działania nowego resortu klimatu wskazują na nieuchronne wejście Polski na ścieżkę neutralności klimatycznej i realizację unijnego Nowego Zielonego Ładu. Alternatywą dla węgla są nie tylko dynamicznie rozwijające się odnawialne źródła energii (OZE), ale także gaz i atom. O ile sprawa elektrowni atomowej nadal jest w sferze deklaracji (według najnowszych planów budowa miałaby ruszyć w 2026 r., a prąd z atomu popłynąć w 2033 r.), to na potencjalnego lidera zmiany w miksie energetycznym szybko wyrasta gaz, i to zarówno z powodów czysto środowiskowych, ekonomicznych, jak i politycznych.

fot. Cezary Aszkielowicz/Agencja Gazeta

Dzięki gazoportowi w Świnoujściu możemy sprowadzać duże ilości skroplonego surowca, i to z różnych kierunków

Gdy nie wieje i nie świeci…

Dekarbonizacja energetyki to niełatwy i długotrwały proces. Produkcja zielonej energii z OZE sprzyja środowisku, ale cechuje ją niestabilność, ponieważ – mówiąc kolokwialnie – nie zawsze wystarczająco wieje wiatr i nie zawsze świeci słońce. Owszem, zdarzają się dni, kiedy pogoda nadzwyczaj sprzyja np. wiatrakom i tam, gdzie dostarczają one bardzo dużo energii (np. w Niemczech), jest taka nadwyżka, że producenci decydują się nawet… dopłacać do energii, aby tylko została odebrana, bo alternatywą byłoby kosztowne wstrzymanie pracy urządzeń. Jednak gdy słabo wieje, problem jest odwrotny – trzeba mieć natychmiast inne źródła pod ręką albo importować. Dlatego z uwagi na niestabilność dostaw z OZE po drugiej stronie miksu energetycznego muszą być źródła, które dają pewne dostawy energii, aby nie doszło do blackoutu. Tę funkcję pełnią elektrownie na węgiel kamienny i brunatny, ale wiele z nich jest koszmarnie przestarzałych. Nie dość, że trują na potęgę, to mają fatalnie niską sprawność (potrzebują dużo więcej paliwa, aby wytworzyć tę samą ilość energii, co bardziej nowoczesne instalacje).

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.