Węgiel gorącym kartoflem kampanii
Niemieccy politycy teoretycznie chcą przyspieszać coalexit, ale w większości boją się przyznać, że przyjęte w zeszłym roku porozumienie w tej sprawie jest już martwe
Niemcy powinny rozstać się z węglem w 2030 r., aby zrealizować swoje cele klimatyczne. Tak uważają m.in. eksperci z think tanku Agora Energiewende. Podobne wnioski wynikają ze stanowiska przedstawionego parę tygodni temu przez niemiecki rząd w odpowiedzi na interpelację poselską. Cele redukcji emisji gazów cieplarnianych o 65 proc., udziału odnawialnych źródeł w miksie energetycznym na poziomie 65 proc. do końca dekady oraz neutralności klimatycznej do 2045 r. zostały wprowadzone do niemieckiego prawa klimatycznego w czerwcu, kilka tygodni po tym, jak sąd konstytucyjny orzekł, że wcześniej obowiązujące plany naruszały prawa młodych obywateli kraju, którzy ponieśliby konsekwencje przesunięcia niezbędnych zmian na kolejną dekadę.
W praktyce cele te oznaczają skurczenie się budżetu węglowego, czyli limitu emisji dla sektora energii z obecnych 280 mln do ok. 108 mln ton ekwiwalentu CO2 w 2030 r. Biorąc pod uwagę inne, trudniejsze do wyeliminowania źródła emisji oraz rządowe prognozy dotyczące zapotrzebowania na prąd, pod koniec dekady dla węglówek zabraknie miejsca. A to niejedyny czynnik, który będzie wymuszał szybsze niż zakładano odchodzenie od węgla. Do wypychania go z rynku energii będą przyczyniały się nowe regulacje unijne oraz prognozowany wzrost cen pozwoleń na emisje w unijnym ETS, które uderzą w rentowność instalacji.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.