Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Energetyka

Wyścig gazowych rurociągów

29 maja 2009
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Atmosfera skażonego polityką wyścigu w sprawie budowy gazociągów do Europy Południowej staje się coraz gorętsza. Umowa, zawarta w tym miesiącu przez Gazprom i włoską firmę Enito, podwaja możliwości przesyłowe projektowanego rurociągu South Stream. Rosyjski gaz, jaki ma nim popłynąć pod dnem Morza Czarnego, umożliwi zaspokojenie 10 proc. europejskiego zapotrzebowania na ten surowiec. Gazprom podpisał jednocześnie z partnerami z Bułgarii, Grecji i Serbii umowy, przewidujące budowę naziemnych odnóg gazociągu do Europy Środkowej. Dwa dni później nastąpił odwet ze strony wspieranego przez UE konkurencyjnego projektu Nabucco, który ma dostarczać ropę z Morza Kaspijskiego i Bliskiego Wschodu. Dwaj partnerzy tego projektu – austriacka firma OMV i wegierski MOL – objęli udziały w dwóch polach gazowych w Kurdystanie, półautonomicznej prowincji Iraku. Surowca z tych pól może jednak nie wystarczyć na to, by projekt Nabucco – którego inicjatorzy usiłują zdobyć dostawców i odbiorców – ruszył wreszcie z miejsca. Opublikowane dawno temu dane sugerują, że zasoby kurdyjskich pól są skromne, ale zaangażowani w to przedsięwzięcie mówią, iż według ostatnich badań można z nich zapełnić połowę rocznych zdolności przesyłowych Nabucco. Twierdzą też, iż ostrzeżenia Iraku, że Kurdystan może eksportować tylko za zgodą Bagdadu, pozbawione są podstaw prawnych. Jeśli udziałowcy Nabucco będą w stanie dodać gaz kurdyjski do zakontraktowanego już w Azerbejdżanie surowca z Morza Kaspijskiego, mogą zacząć szukać 10 miliardów dolarów, potrzebnych na sfinansowanie tego przedsięwzięcia. Ale będzie to zadanie trudne i skomplikowane. Natomiast projekt South Stream zmierza ku urzeczywistnieniu. Ma już dostawy i odbiorców, a Gazprom metodycznie kompletuje porozumienia z krajami tranzytowymi. Z tupetem sugeruje Brukseli, że powinna uznać South Stream – podobnie jak Nabucco – za „projekt priorytetowy”. Być może UE będzie musiała wziąć to pod uwagę – w końcu popiera go kilka krajów członkowskich, także tych najbardziej dotkniętych noworoczną sprzeczką gazową Rosji z Ukrainą. Ukończenie tych projektów potrwa jednak lata, a w tym czasie – jeśli Kijów będzie zwlekał z płatnościami za gaz – czekają nas pewnie kolejne zimowe kłopoty. Żeby więc ich uniknąć, Unia – niezależnie od Nabucco – powinna więcej inwestować w rozbudowę magazynów gazu.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.