Między młotem a kowadłem
Negocjacje polsko-rosyjskie w sprawie dostaw brakującego gazu po 2010 roku wkraczają w decydującą fazę. 24 sierpnia odbędzie się kolejna tura rozmów. Chyba już sprawa dostaw musi być bowiem załatwiona do końca sierpnia. 1 września z wizytą do naszego kraju przybędzie Władimir Putin, premier Rosji. To świetny moment, by pokazał Polsce gest dobrej woli i podpisał porozumienie rządowe na korzystnych dla obu stron warunkach. Takie są nasze pobożne życzenia. Zastanowić się jednak należy, co będzie, gdy usłyszymy: niet! Albo przystaniemy na rosyjskie, niekorzystne dla nas warunki, co uzależni nas na kolejne dziesięciolecia od rosyjskiego surowca, albo nie podpiszemy umowy. Wówczas nie mamy co liczyć na dodatkowe wolumeny gazu. Oznaczałoby to, że brakowałoby nam go ponad 1 mld m sześc. Znaleźliśmy się więc między młotem a kowadłem. Wiele zależy dziś więc od zręczności polskich negocjatorów oraz dyplomatów. Musimy bowiem jak najszybciej znaleźć alternatywne źródła zaopatrzenia, być może w Niemczech. Liczenie na widzimisię przywódcy jakiegokolwiek mocarstwa to zbyt słaby fundament, aby budować bezpieczeństwo energetyczne w jakimkolwiek państwie.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.