Dziennik Gazeta Prawana logo

Gazowy pat trwa. Polskę i Rosję dzieli wysokość stawek tranzytowych

1 lipca 2018

Wczoraj w Moskwie polskim i rosyjskim negocjatorom nie udało się dojść do porozumienia w sprawie dostaw surowca, który miałby docierać do Polski od 2010 r. Dziś kolejna tura rozmów.

Kolejna runda polsko-rosyjskich negocjacji zakończyła się fiaskiem. Kością niezgody jest stawka opłaty tranzytowej za rosyjski gaz ziemny przesyłany przez Polskę gazociągiem jamalskim. Dziś rozmowy między Polskim Górnictwem Naftowym i Gazownictwem a Gazpromem, prowadzone z udziałem przedstawicieli władz obu państw, będą kontynuowane.

Rosjanie chcą płacić jak najmniej za tranzyt gazu przez Polskę. Problem w tym, że nasze stawki za przesył surowca i tak należą do najniższych w Europie.

- Są one nawet trzy razy niższe od tych obowiązujących w UE - twierdzi Przemysław Wipler, były dyrektor departamentu dywersyfikacji nośników energii w Ministerstwie Gospodarki.

Analitycy wyjaśniają, że gdyby jeszcze je obniżyć, spółka EuRoPol Gaz, właściciel polskiego odcinka Jamału, stałaby się deficytowa. Stawka za tranzyt powinna zapewnić tej firmie nie tylko funkcjonowanie, ale również zysk na takim poziomie, by mogła spłacać kredyty.

- W przeciwnym wypadku Gazprom mógłby przejąć ją za długi. A to oznaczałoby, że Rosjanie przejęliby również infrastrukturę rurociągu jamalskiego - podkreśla Przemysław Wipler.

EuRoPol Gaz na budowę transgranicznego gazociągu pożyczył w Gazprombanku ponad 1 mld dol. Według Wiplera zobowiązania wobec kredytodawcy stały się narzędziem nacisku wywieranego przez Rosjan na spółkę.

Jak uda się załatwić tę sporną kwestię negocjatorom - na razie nie wiadomo. Według wicepremiera Waldemara Pawlaka wyjściem z tej sytuacji mogłoby być przedłużenie kontraktu jamalskiego o 15 lat (z 2022 do 2035 r.). Według niego sprzyjałoby to rozwiązaniu problemu taryf.

- Koszty związane z finansowaniem tego projektu zostaną rozpisane na dłuższy okres, dzięki czemu stawka taryfowa może być zbliżona do poziomu, który proponują Rosjanie - przekonuje Pawlak.

Gra toczy się o miliardy dolarów. Rurociągiem jamalskim Gazprom do Niemiec przesyła 28 mld m sześc. gazu rocznie - dwa razy więcej, niż zużywa Polska.

Brak porozumienia co do wysokości taryfy za tranzyt uniemożliwia podpisanie międzyrządowego porozumienia w sprawie brakujących dostaw gazu. Waldemar Pawlak zaznaczył w poniedziałek, że porozumienie może zostać zawarte tylko po uzgodnieniu całości pakietu kluczowych spraw.

Jeśli strony dojdą do kompromisu PGNiG kupi od Gazpromu ok. 3 mld m sześc. gazu rocznie. Dodatkowe wolumeny surowca zapełniłyby dziurę w polskim bilansie gazowym. Od początku roku nie realizowany jest bowiem kontrakt, w ramach którego RosUkrEnergo (spółka, w której 50 proc. udziałów ma Gazprom) miał nam dostarczyć 2,3 mld m sześc. gazu.

Brak porozumienia będzie z kolei oznaczał, że już tej zimy gazu w Polsce zabraknie. Eksperci nie ukrywają, że jesteśmy w bardzo trudnej sytuacji negocjacyjnej. Jak zaznacza Janusz Steinhoff, były minister gospodarki, potrzebujemy gazu, a Rosjanie wykorzystują go jako narzędzie nacisku.

Rosja chce zmian w kontraktach, na podstawie których dostarcza gaz do odbiorców w Europie. O takiej możliwości poinformował wczoraj Siergiej Komlew, dyrektor Gazprom Export.

Według PAP Rosjanie są gotowi odstąpić od zasady "bierz lub płać", która zmusza do płacenia za zakontraktowane paliwo, nawet jeśli nie zostanie ono odebrane. Szacuje się, że w tym roku kraje europejskie zapłaciły ok. 2,5 mld dol. za niewykorzystane 10 mld m sześciennych surowca.

@RY1@i02/2009/212/i02.2009.212.000.008a.001.jpg@RY2@

Wicepremier Waldemar Pawlak (z prawej) przewodniczył polskiej delegacji w Moskwie

Marcin Kaliński

michal.duszczyk@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.