Polska zgodzi się na kompromis z Gazpromem
Polska uniknie kryzysu za cenę zwiększenia uzależnienia od rosyjskiego surowca oraz wyeliminowania Aleksandra Gudzowatego z EuRoPol Gazu.
Wstępne porozumienie z Rosją w sprawie brakujących dostaw gazu pozbawia złudzeń. Przedstawiciele Gazpromu oraz Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa (PGNiG) spotkają się jutro, by - jak powiedział Aleksandr Miedwiediew, zastępca szefa Gazpromu - ostatecznie uregulować kwestie związane z dostawami do Polski dodatkowych ilości gazu, które mielibyśmy odbierać od 2010 r.
Szanse na porozumienie są większe niż wcześniej. Siergiej Szmatko, rosyjski minister energetyki, ogłosił po spotkaniu z wicepremierem Waldemarem Pawlakiem, że strony doszły do konsensusu w kluczowych sprawach. Chodzi m.in. o podział udziałów w EuRoPol Gazie, spółce zarządzającej polskim odcinkiem gazociągu jamalskiego, oraz wysokość stawek za gaz przesyłany przez Polskę. W EuRoPol Gazie po 48 proc. akcji mają Gazprom i PGNiG. Pozostałe udziały należą do spółki Gas Trading, którą kontroluje należący do Gudzowatego Bartimpex. Rosjanie chcą, by struktura akcjonariatu była 50:50 proc. - ma się to stać przez wykluczenie pośredników. Chodzi o wyłączenie ze strefy wpływów Gudzowatego.
Według Przemysława Wiplera, byłego szefa zespołu ds. dywersyfikacji nośników energii w Ministerstwie Gospodarki, bardziej istotną kwestią niż udziały w EuRoPol Gazie jest wysokość opłaty tranzytowej.
- Nie wiemy, do jakiego porozumienia w tej sprawie doszły strony. W naszym interesie są stawki umożliwiające spółce realizowanie zysków, z których można spłacać kredyt zaciągnięty w Gazprombanku. Jeśli opłaty będą zbyt małe i nie starczy na pokrycie rat, bank Gazpromu mógłby przejąć infrastrukturę rurociągu jamalskiego za długi - mówi Wipler.
PGNiG chce, by od 2010 r. Gazprom dostarczał nam dodatkowo ok. 3 mld m sześc. gazu rocznie (od stycznia brakuje nam 2,3 mld m sześc.). Dostawy te nie będą realizowane - jak wcześniej - w ramach osobnego, krótkoterminowego kontraktu, lecz zostaną włączone do długoterminowego kontraktu jamalskiego (obowiązuje do 2022 r.), w ramach którego odbieramy co roku 7 - 8 mld m sześc. gazu.
Część analityków uważa, że włączenie dodatkowej umowy na dostawy surowca do kontraktu jamalskiego zwiększa nasze gazowe uzależnienie od Rosji. Według Andrzeja Szczęśniaka, niezależnego eksperta, zobowiązanie do odbioru większej ilości gazu stawia pod znakiem zapytania projekty dywersyfikacyjne. Może nie być miejsca na rynku na gaz z terminalu LNG. - Projekty dywersyfikacyjne będą nieopłacalne i ich realizacja zostanie odłożona - podkreśla.
Michał Duszczyk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu