Górnictwo potrzebuje czytelnej i spójnej strategii
Marek Szczepański: Zatrudnieni w sektorze węglowym oraz w firmach kooperujących z górnictwem mają prawo wiedzieć, jakie są plany rządu wobec branży górniczej, bo od tego zależy przyszłość całego regionu
Od lat słyszymy o prywatyzacji górnictwa. Dotychczas sprywatyzowano jedynie Lubelski Węgiel Bogdankę. Nadal jest tak, że górnicy lepiej oceniają kopalnię państwową niż prywatną. Choć zmiana w postrzeganiu prywatyzacji jest widoczna u górniczych załóg i górniczych związków zawodowych. Przecież jakiś czas temu w referendum prywatyzacyjnym w Katowickim Holdingu Węglowym 52 proc. załogi opowiedziało się za prywatyzacją poprzez giełdę. Górnicy wiedzą, że kopalnie potrzebują niezbędnych inwestycji.
Nie uważam tego za dobry ruch. Należało podejść do prywatyzacji Bogdanki rozważnie i ostrożnie. Choćby dlatego, że była to pierwsza prywatyzacja w polskim górnictwie i teraz - dyskutując o zasadności prywatyzacji górnictwa - będzie się przywoływać przykład Bogdanki. To całkiem zrozumiałe.
Państwo powinno zdefiniować, jakie sektory gospodarki mają znaczenie strategiczne. Powinna być jasna i przejrzysta strategia rządu odnośnie do górnictwa i energetyki. Strategia państwa powinna czytelnie przedstawiać to, czy państwo chce, a jeśli tak, to w jakiej formie wpływać na funkcjonowanie określonych sektorów gospodarki. Niestety nie znalazłem, nie znajduję i zapewne w najbliższej przyszłości nie znajdę jasnego stanowiska rządu wobec górnictwa.
A zatrudnieni w sektorze węglowym oraz w firmach kooperujących z górnictwem mają prawo wiedzieć, jakie są plany rządu wobec branży górniczej. Oni chcą wiedzieć, jakie są założenia rządu i jak będzie przebiegać realizacja tych założeń. Prywatyzacja górnictwa nie może być celem samym w sobie, ona ma służyć podniesieniu konkurencyjności polskich kopalń. Istotne, by przy tak ważnym przedsięwzięciu było jasne i klarowne stanowisko rządu, którego niestety brakuje.
Rozumiem obawy ludzi, obawy górników i ich rodzin, obawy górniczych związków zawodowych. W górnictwie nie wolno już popełnić błędów. Tym bardziej, że po odwołaniu prezesów spółek węglowych mających zarzuty korupcyjne wizerunek branży mocno ucierpiał. Zmiana, związana z prywatyzacją, budzi obawy u samych górników, ale również jest zauważalna w górniczym establishmencie. Należy je przezwyciężyć, żeby nie blokowały zmian, które są konieczne. Potrzebny jest rzeczowy dialog. Należy zdefiniować lęk, a następnie go ograniczać. Trzeba też zdawać sobie sprawę z faktu, iż procesy prywatyzacji przyspieszą zmiany w górniczym establishmencie. Potrzeba będzie ludzi bez kompleksów, zdolnych menedżerów, znających się na instrumentach finansowych i biegle władających językami obcymi. W globalnej gospodarce taka zmiana wydaje się czymś nieodzownym.
Potrzebne jest precyzyjne wskazanie, jak ta prywatyzacja ma przebiegać, na jakich warunkach. Tak, żeby nie było elementu zaskoczenia dla załóg górniczych. Wychodzę z założenia, że kopalnia jest dobrem wspólnym. Trzeba zatem poszukiwać kompromisów i rozwiązań, które nie pozwolą na upadek kopalń. To zadanie dla rządu, dla zarządów spółek węglowych, górniczych załóg i związków zawodowych. Musi być jasno sprecyzowany program prywatyzacji górnictwa oparty na wskazaniach ekonomicznych, ale także uwzględniający kwestie społeczne.
Ludzie muszą się czegoś trzymać, musi być realizacja określonych przedsięwzięć zgodnie z wcześniej przyjętymi ustaleniami. Jakaś improwizacja czy chaos są niedopuszczalne.
Limit błędów został już wyczerpany - pamiętamy doskonale przykład stoczni i inwestora z Kataru. Ten przykład pokazał dobitnie, że nie potrafiono nawet sprawdzić inwestora. Tego typu sytuacje nie powinny już nigdy mieć miejsca.
@RY1@i02/2010/239/i02.2010.239.167.004a.001.jpg@RY2@
Fot. Tomasz Jodłowski
prof. Marek Szczepański, socjolog z Uniwersytetu Śląskiego
ROZMAWIAŁ JERZY DUDAŁA
dziennikarz miesięcznika "Nowy Przemysł" i portalu WNP.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu