Enea może zdobyć silną pozycję w Europie
Dariusz Mioduski uważa, że w interesie Polski jest wykorzystanie naszych zasobów węgla, a także budowa własnych mocy energetycznych, które uniezależnią nas zarówno od gazu rosyjskiego, jak i francuskich technologii nuklearnych
Czy ostro? Przyznaję, że zależy nam na Enei, bo pasuje do naszej długofalowej strategii - może stać się ośrodkiem konsolidacji naszej działalności w sektorze energetycznym.
Nie mamy z tym nic wspólnego. Związkowcy po prostu opowiadają się za inwestorem, który może wiele zaoferować, zarówno firmie, jak i pracownikom. Pod naszym kierownictwem Enea, jako podmiot nowoczesny, profesjonalnie zarządzany z Polski, z agresywną strategią rozwoju i stabilnym zapleczem kapitałowym, ma szansę stać się głównym ośrodkiem grupy energetycznej o znaczeniu regionalnym. Aktywnym graczem, konsolidującym aktywa energetyczne w Europie Środkowo-Wschodniej.
Domeną Kulczyk Investments jest energetyka. Zbudowaliśmy zespół ekspertów oraz grupę aktywów. Mamy kilkanaście projektów - nowych elektrowni węglowych i gazowych, a także projektów opartych na energii odnawialnej. Enea dopełniłaby tego łańcucha wartości, de facto stając się platformą, wokół której zgromadzimy wszystkie nasze inne projekty.
Nie. Nie myślimy o wyjściu z Enei, wręcz przeciwnie, chcemy, aby za 10 lat była w tej części Europy jedną z najważniejszych prywatnych firm energetycznych.
W branżach dla nas strategicznych, a taką jest właśnie szeroko pojęta energetyka, jesteśmy inwestorem długoterminowym. Od lat funkcjonujemy przecież również w piwowarstwie, motoryzacji, autostradach. Wycofaliśmy się jedynie z tych inwestycji, w których nie widzieliśmy już potencjału wzrostu. Bilans tych inwestycji kapitałowych jest jednoznaczny: jesteśmy inwestorem długoterminowym, mozolnie budującym wartość firm dla akcjonariuszy.
Racjonalnie, zgodnie z wyceną biznesową opartą na przyszłej zyskowności, czyli tak jak typowy, komercyjny inwestor, który nie ma innych powodów...
Energetyka jest strategiczną i wrażliwą częścią gospodarki, której funkcjonowanie nie jest oparte wyłącznie na rachunku ekonomicznym. Kwestie udziału w rozwoju naszego rynku energetycznego zagranicznych firm państwowych powinny poprzedzać wnikliwe dyskusje i analizy. Nikogo przecież nie dziwi determinacja, z jaką Włosi, Francuzi czy Niemcy bronią swoich rynków przed obcymi inwestorami. Idealnie byłoby, gdyby o wyborze inwestora dla Enei zdecydowała nie tylko cena, ale także kompleksowa koncepcja rozwoju tej firmy w Polsce, a następnie regionie.
Przede wszystkim są to nasze pieniądze. Mamy zapewnione również finansowanie bankowe oraz wsparcie partnerów, którzy inwestują z nami nie tylko w ten projekt.
Czuję się poważnym graczem, z dobrą, przemyślaną i konkurencyjną ofertą. Niewątpliwie wyróżniamy się w towarzystwie państwowych koncernów. Jako jedyni reprezentujemy polski prywatny kapitał.
Zależy nam na budowie dużej polskiej grupy energetycznej, więc te aktywa są godne zainteresowania.
Dzisiejsze technologie znacznie różnią się od tych stosowanych przed 30 laty. Nasza elektrownia w Pelplinie będzie spełniała najwyższe standardy ochrony środowiska.
Pamiętajmy też o bezpieczeństwie energetycznym Polski. W interesie naszego kraju jest wykorzystanie posiadanych i eksploatowanych już znacznych zasobów węgla, który pozostanie konkurencyjnym paliwem dla energetyki, oraz budowa własnych mocy energetycznych, które uniezależnią nas zarówno od gazu rosyjskiego, jak i francuskich technologii nuklearnych. Po drugie, węgiel będzie wciąż konkurencyjny kosztowo. Nawet jeśli obciążenia związane z emisją dwutlenku węgla będą rosły, to nie nieracjonalnie. Europa nie może przecież sobie założyć pętli na szyję ze względu na koszty produkcji energii.
To nieporozumienie. Wbrew temu, co się mówi, elektrownia ta ma głównie zasilać rynek białoruski. Nie mamy złudzeń, że Unia Europejska nie pozwoli na import energii z krajów o innej polityce dotyczącej CO2 bez nałożenia dodatkowych opłat. A połączenie sieci polskiej i białoruskiej, które pozwalałoby na import energii z Polski, to dodatkowa kwestia bezpieczeństwa energetycznego i dywersyfikacji dostaw. Jest to także w interesie Polski.
@RY1@i02/2010/193/i02.2010.193.000.015a.001.jpg@RY2@
Fot. Wojciech Górski
Dariusz Mioduski, prezes Kulczyk Investments
Rozmawiał Marcin Piasecki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu