Dziennik Gazeta Prawana logo

Koncerny chcą więcej biokomponentów

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

REALIZACJA NARODOWEGO CELU WSKAŹNIKOWEGO jest zagrożona. Firmy naftowe domagają się szybkiego wprowadzenia przepisów umożliwiających sprzedaż nowych paliw - B7 i E10

Polska jako członek Unii Europejskiej jest zobowiązana do wypełnienia wymogów Dyrektywy 2009/28/WE, która nakazuje państwom Wspólnoty stworzenie mechanizmów zapewniających korzystanie w perspektywie do roku 2020 w 10 proc. z energii odnawialnej w transporcie. To właśnie biokomponenty i biopaliwa będą najważniejszym instrumentem realizacji tej polityki.

Obecnie w każdym litrze paliwa, które tankujemy, znajduje się do 5 proc. biokomponentów. Poza tym w sprzedaży są także znacznie mniej popularne biopaliwa zawierające większe ilości tego typu dodatków. To przede wszystkim tzw. biodiesel B100 (100-proc. biopaliwo), ale również B20 (olej napędowy zawierający 20 proc. estrów) i E85 (benzyna z 85-proc. dodatkiem bioetanolu). To jednak nie wystarcza, by osiągnąć zakładany w ustawie udział biopaliw w rynku paliwowym.

Udział ten na poziomie minimalnym określa tzw. Narodowy Cel Wskaźnikowy. Co roku rośnie on, i to znacząco. NCW w 2009 roku wynosił 4,60 proc. biokomponentów w łącznej sprzedaży paliw. W tym roku jest to już 5,75 proc., zaś w 2011 r. będzie 6,20 proc.

W efekcie koncerny paliwowe muszą wprowadzać na rynek coraz więcej paliw. To trudne, bo konsumpcja benzyny w Polsce spada, zaś diesla tylko nieznacznie rośnie. Tymczasem obowiązujące prawo zezwala na dodawanie do paliw jedynie do 5 proc. biokomponentów. Aby zrealizować rosnące NCW, producenci ratują się więc sprzedażą biopaliw, głównie B100. Problem w tym, że popyt na to paliwo jest niewielki, a jego sprzedaż jest nieopłacalna.

Zdaniem ekspertów Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego realizacja NCW poprzez wprowadzanie do obrotu biopaliw (B100, B20 i E85) jest o wiele kosztowniejsza niż poprzez sprzedaż paliw normatywnych. - Ponadto popyt na B100 jest ograniczony, a sprzedaż stymulowana przez dostawców paliw poprzez ich subsydiowanie, co przekłada się na koszty producentów i dostawców paliw, a ostatecznie ma znaczny wpływ na ceny pozostałych paliw. Skutki tego są odczuwalne przez wszystkich konsumentów i mają wpływ na całą polską gospodarkę - dowodzi Leszek Wieciech, dyrektor generalny POPiHN-u.

W jego ocenie popyt na biopaliwa B20 i E85 jest praktycznie zerowy (zarówno ze względu na koszty produkcji, jak też brak pojazdów dostosowanych do ich wykorzystania), a to nie uzasadnia budowania sieci dystrybucyjnej.

Kierowcy w Polsce nie chcą tankować biopaliw. Szacuje się, że o ile w całym 2010 roku na rynek zostanie wprowadzonych najprawdopodobniej około 1mln ton estrów i etanolu, to zaledwie 20 proc. tego wolumenu będą stanowić biopaliwa.

W tej sytuacji trudno się dziwić, że firmy paliwowe domagają się przepisów, które pozwolą na pilne wprowadzenie na rynku oleju napędowego z 7-proc. domieszką biokomponentów (tzw. B7) i benzyn zawierających 10 proc. biododatków (E10). Byłyby to paliwa normatywne, a więc sprzedawano by je tak, jak zwykłe benzyny i ON.

W związku z wejściem w życie Dyrektywy 2009/30/WE stworzone zostały mechanizmy do wprowadzenia w stosunkowo krótkim czasie na rynek paliw B7 oraz E10. - Są to coraz powszechniej stosowane paliwa w innych krajach Europy, m.in. we Francji czy w Niemczech, a u nas, niestety, wciąż nieosiągalne, gdyż nie pozwala na to prawo - mówi Tomasz Pańczyszyn, dyrektor generalny Krajowej Izby Biopaliw.

Nad przepisami pracuje Ministerstwo Gospodarki. Resort od wielu miesięcy przygotowuje projekt zmiany ustawy o biokomponentach i biopaliwach ciekłych, efektów jednak nie widać. Eksperci sądzą, że wdrożenie unijnych przepisów do polskiego prawa zajmie jeszcze co najmniej kilka miesięcy i najwcześniej w przyszłym roku paliwa z nieco większą domieszką biokomponentów pojawią się masowo na rynku.

Tymczasem część firm paliwowych obawia się, że bez B7 i E10 nie będzie w stanie zrealizować tegorocznego NCW. A to oznaczałoby dla nich wysokie kary. Zgodnie z obowiązującym prawem za każdą tonę biokomponentów poniżej poziomu NCW na dany rok spółka musi zapłacić 17 tys. zł.

864,7 tys. ton biokomponentów zużyto w minionym roku w celu realizacji NCW. To 4,61 proc. w łącznej puli paliw (według wartości energetycznej) sprzedanych w naszym kraju. Największym popytem cieszyły się estry - sprzedano ich 632,5 tys. ton. Zużycie bioetanolu sięgnęło 232,2 tys. ton. Dla porównania sprzedaż paliw w tym okresie wyniosła: 4,125 ml ton benzyn i 10,387 mln ton oleju napędowego. To podobne wielkości jak rok wcześniej. Popyt na biokomponenty był w 2008 roku jednak niższy o prawie 200 tys. ton.

@RY1@i02/2010/184/i02.2010.184.190.0001.001.jpg@RY2@

 

Michał Duszczyk

michal.duszczyk@infor.pl

Biopaliwa są bardziej ekologiczne od paliw kopalnych, gdyż odznaczają się niską emisją szkodliwych czynników do środowiska. Kiedy w latach 80. i 90. XX w. rozpoczęto na szeroką skalę projekty badawczo-rozwojowe i pilotażowe zmierzające do ograniczania ilości szkodliwych związków chemicznych zawartych w spalinach, to właśnie biokomponenty w dużej mierze przyczyniły się do uzyskania tego celu. Dynamiczny rozwój powszechnie stosowanej technologii produkcji paliw z dodatkiem ETBE (zawierającym w swoim składzie bioetanol - red.) wynikał m.in. z tego, że poprawiają one spalanie w silniku. I tym samym do środowiska przedostaje się mniej tlenku węgla, jak również innych substancji sprzyjających powstawaniu ozonu, oraz podnosi się liczba oktanowa paliwa, dzięki czemu można wyeliminować wcześniej stosowane związki o charakterze rakotwórczym, takie jak benzen i toluen.

Biopaliwa to poza tym paliwa biodegradowalne, czyli ulegające szybkiemu rozkładowi w środowisku. Nie czynią trudno odwracalnych zniszczeń. Ta cecha zapewnia im duże bezpieczeństwo obrotu. Nie są możliwe z ich udziałem zdarzenia podobne jak w przypadku awarii w Zatoce Meksykańskiej.

Korzystanie z biopaliw zmniejsza nasze uzależnienie od kosztownego importu i poprawia bezpieczeństwo energetyczne. Może stanowić ważny bodziec do poprawy sytuacji na obszarach wiejskich poprzez zapewnienie zbytu. To niezwykle istotne w obliczu strukturalnych nadwyżek produkcji rolnej na cele żywnościowe, które z kolei wpływają na duże wahania tych rynków.

Obecnie najpowszechniej spotykane na stacjach są paliwa B100, które znajdują się w ofercie detalicznej na ponad stu stacjach w całym kraju. Pewne perspektywy rysują się również przed biopaliwami zasilającymi silniki benzynowe - tu myślę o paliwie E85. Jest to paliwo powszechnie stosowane w wielu krajach Europy, którego stosowanie dopuszczają również polskie przepisy. Bardzo wiele zależy jednak od zaproponowanych rozwiązań w nowelizowanym Programie Promocji Biopaliw, który jak dotąd nie spełnił oczekiwań uczestników tego rynku.

W przypadku biopaliw, inaczej niż dla biokomponentów, istotną rolę w rozwoju tej gałęzi sprzedaży ma rząd, który poprzez zastosowane mechanizmy wsparcia może wpływać na kształt i rozmiar tego rynku. Dotychczasowe działania trzeba uznać za niewystarczające, dlatego jesteśmy w gronie nielicznych krajów w UE, gdzie nie ma np. możliwości zakupienia na stacji E85.

@RY1@i02/2010/184/i02.2010.184.190.0001.002.jpg@RY2@

Tomasz Pańczyszyn, dyrektor generalny Krajowej Izby Biopaliw

ROZMAWIAŁ MICHAŁ DUSZCZYK

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.