Górnicy walczą o kopalnię i elektrownię
Elektrownia Turów za kilka dni powinna wrócić do pracy całą mocą. Jednak usuwanie skutków powodzi potrwa jeszcze kilka miesięcy.
Zła sytuacja jest przede wszystkim w zalanej kopalni węgla brunatnego Turów, która dostarcza paliwo dla elektrowni.
Aby ratować zalane wyrobiska, od soboty górnicy pracują po 16 godzin na dobę. Jak zapewniają władze Polskiej Grupy Energetycznej, do której należą elektrownia i kopalnia, górnicy mają zapewnione wyżywienie oraz zaplecze socjalne.
Od tego, jak szybko zostanie wznowione wydobycie, zależy zwiększenie mocy elektrowni. Obecnie pracują zaledwie dwa z siedmiu bloków energetycznych. Produkują tylko 500 MW energii, czyli mniej niż 25 proc. osiągalnej mocy. To dlatego, że brakuje węgla (jego zapas wystarczy na tydzień pracy tych dwóch bloków), poza tym elektrownia nie ma gdzie usuwać popiołów. W normalnych warunkach jest on transportowany do kopalnianych wyrobisk. Najpierw trzeba jednak stamtąd usunąć wodę.
Jak zapewnił wczoraj prezes Polskiej Grupy Energetycznej Tomasz Zadroga, jeżeli nie spadną kolejne deszcze, powinno to nastąpić w środę lub czwartek. Ale jak przekonuje Adam Maksymowicz, były inspektor Wyższego Urzędu Górniczego we Wrocławiu, to dopiero początek prac, które mają usunąć skutki powodzi. - Zatopienie kopalni powoduje konieczność nie tylko wypompowania z niej wody, co nastąpi w ciągu najbliższych kilku dni. To przede wszystkim utrata i remont ciężkiego sprzętu, czyli koparek, taśmociągów i zwałowarek, które znalazły się pod wodą - wyjaśnia.
Każda z zatopionych maszyn waży tysiące ton. Ich powtórne uruchomienie to remont w skali fabryki, który musi potrwać tygodniami, a czasami nawet miesiącami.
Jedynym pocieszeniem w tej sytuacji jest fakt, że sprzęt był ubezpieczony. - Podobnie jak zniszczony zbiornik retencyjny Niedów - podkreśla Joanna Zając z biura prasowego PGE. Jeszcze wczoraj miał powstać harmonogram prac związanych z jego prowizoryczną naprawą. Docelowo zbiornik ma zostać całkowicie odbudowany.
Elektrownia Turów dostarcza 7 proc. energii elektrycznej do systemu energetycznego Polski. Zatrudnia blisko dwa tysiące pracowników. Kolejne cztery tysiące pracują w odkrywkowej kopalni węgla Turów. Aby zbilansować straty energetyczne w sieci, dodatkowe bloki energetyczne musiały uruchomić elektrownie Bełchatów, Opole oraz zespół elektrowni Dolna Odra.
Artur Grabek
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu