Zagrożone są dostawy połowy potrzebnego Polsce gazu
Aleksander Łukaszenka wydał wczoraj polecenie, by wstrzymać tranzyt do Europy Zachodniej. Choć do chwili zamknięcia tego wydania "DGP" gaz wciąż do Polski płynął, w kraju zawrzało.
Sprawa jest poważna, bo chodzi o 16 mln m sześc. rosyjskiego gazu, które w ciągu doby odbieramy w ramach kontraktu jamalskiego via Białoruś. To niemal połowa tego, czego potrzebujemy, by zaspokoić aktualne zużycie i odpowiednio przygotować się do zimy.
Najbardziej niepokojący jest fakt, że to nie pierwszy taki kryzys gazowy z udziałem Polski. Taka sytuacja powtarza się już niemal co roku. I dalej będziemy padać ofiarą podobnych kryzysów, bo przez najbliższe pięć lat nie będziemy mieli możliwości, by samodzielnie się przed nimi ochronić. Sytuacja zmieni się dopiero, gdy w połowie 2014 roku uruchomimy terminal LNG w Świnoujściu.
Polscy politycy duże nadzieje wiązali z projektowanymi regulacjami unijnymi. Chodzi o specjalne rozporządzenie Komisji Europejskiej, zapobiegające skutkom kryzysów gazowych. Jednak wszystko wskazuje na to, że Unia w razie kryzysu nam nie pomoże.
md
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu