Huragany kontra BP
Złych wiadomości dla BP ciąg dalszy. Tegoroczny sezon huraganowy na Atlantyku może należeć do najgorszych w historii - wynika z ostatnich prognoz. To oznacza, że zbieranie ropy z Zatoki Meksykańskiej będzie jeszcze trudniejsze niż do tej pory.
Sezon huraganowy zaczyna się tradycyjnie 1 czerwca i trwa do końca listopada, przy czym jego szczyt przypada zwykle na drugą połowę sierpnia i wrzesień. I właśnie do tego czasu brytyjski koncern musi sobie poradzić z zatamowaniem wycieku. Według amerykańskiej Narodowej Służby Oceanicznej i Meteorologicznej (NOAA) w tym roku przez Zatokę Meksykańską przejdzie od 14 do 23 burz tropikalnych, z czego 8 - 14 osiągnie siłę huraganu, a trzy do siedmiu - to będą potężne huragany, z wiatrami dochodzącymi do 180 km/godz. To znacznie powyżej średniej z ostatniego półwiecza, która wynosi 6,2 huraganu, w tym 2,7 potężnych. Podobne prognozy ogłosił w miniony weekend brytyjski urząd meteorologiczny.
Taka perspektywa niepokoi amerykańskie władze. - Prezydent podkreślił, że administracja musi się przygotować na to, w jaki sposób tegoroczne burze tropikalne mogą wpłynąć na plamę ropy wydobywającą się z platformy BP - oświadczył rzecznik Baracka Obamy Robert Gibbs.
Te efekty nie muszą być jednoznacznie negatywne. Do pewnego stopnia huragany mogą wręcz pomóc z walce z katastrofą naturalną, bo rozproszenie plany ułatwi jej biodegradację. - Ropa skoncentrowana na niewielkim obszarze jest bardzo szkodliwa. Ale jeśli się ją rozproszy, natura sobie z nią poradzi. Bakterie ją rozłożą - mówi stacji BBC Ed Overton z Louisiana State University (LSU).
Ale taki optymistyczny scenariusz będzie miał miejsce tylko w przypadku korzystnego kierunku wiatrów. - Huragan wiejący od strony plamy w kierunku wschodnim może ją odsunąć od wybrzeża. Huragan w kierunku zachodnim może ją skierować na brzeg - poinformowała NOAA. Spełnienie się jej drugiej wizji oznacza prawdziwą katastrofę ekologiczną, a dla BP - perspektywę płacenia kolejnych wielomilionowych odszkodowań. - Luizjana leży nisko nad poziomem morza, więc nawet huragan najniższej kategorii podnosi poziom wody o dwa - trzy metry. W tej sytuacji ropa może zostać zaniesiona daleko w głąb lądu - mówi Nan Walker, oceanograf z LSU.
Na dodatek to niejedyne niebezpieczeństwo, jakie niosą ze sobą huragany. Przechodzący potężny wiatr oznacza praktycznie wstrzymanie prac związanych ze zbieraniem ropy i tamowaniem wycieku. Huragany, które na Karaibach nierzadko pustoszą całe miasta, mogą spowodować kolejne uszkodzenia na platformie Deepwater Horizon. Wreszcie mogą spowodować następne wycieki ropy.
A to drastycznie powiększy koszty. Wczoraj BP poinformowało, że w ciągu dwóch miesięcy, które minęły od katastrofy, na usuwanie jej skutków wydało 2 miliardy dolarów. Ale ta suma nie uwzględnia udziału w 20-miliardowym funduszu powołanym w celu wypłaty rekompensat dla osób i firm poszkodowanych wskutek wycieku.
@RY1@i02/2010/119/i02.2010.119.183.014a.001.jpg@RY2@
Fot. PAP/EPA
Koncern wydał na zbieranie ropy w Zatoce Meksykańskiej już dwa miliardy dolarów
Bartłomiej Niedziński
bartlomiej.niedzinski@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu