Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Energetyka

Unia kontroluje platformy

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Norwegia wstrzymuje wydobycie ropy. Londyn wysyła kontrolę na platformy. Koncerny liczą straty. Wartość giełdowa BP po wycieku w Zatoce Meksykańskiej w ciągu dwóch miesięcy zmalała ze 120 do 75 mld funtów

Europa obawia się, że wyciek ropy w Zatoce Meksykańskiej może się powtórzyć na Morzu Północnym. Norwegia ogłosiła wczoraj moratorium na wydobycie u swoich wybrzeży surowca położonego na dużych głębokościach. Z kolei Wielka Brytania zapowiedziała zaostrzenie kontroli platform wiertniczych, a Parlament Europejski zamierza wprowadzić nowe normy bezpieczeństwa.

Alarm dla Europy ogłosił Kenneth Abbot, do 2009 roku dyrektor platformy Atlantis, wydobywającej ropę dla BP w Zatoce Meksykańskiej. Jego zdaniem brytyjski koncern nie wprowadził podstawowych zabezpieczeń przy pompowaniu ropy zarówno spod dna oceanu u wybrzeży Ameryki, jak i Europy. - Katastrofa BP w Zatoce Meksykańskiej musi być ostrzeżeniem dla Unii - potwierdza Wenonah Hauter, szefowa waszyngtońskiej organizacji obrony konsumentów Food & Water Watch, która wystąpiła do amerykańskich władz o wstrzymanie pracy Atlantisa.

Kenneth Abbot twierdzi, że został w zeszłym roku zwolniony przez BP, bo próbował protestować przeciwko łamaniu reguł bezpieczeństwa.

- To, co dzieje się w Zatoce Meksykańskiej, jest wyjątkowe. Musimy w tej sprawie zebrać wszystkie informacje, zanim wznowimy wydobycie - tłumaczył wczoraj powody ogłoszenia moratorium norweski minister ds. ropy Terje Riis-Johansen.

Z kolei Komisja Europejska przyznaje, że do tej pory w Unii nie istniały żadne specyficzne przepisy bezpieczeństwa dla wydobycia na dużych głębokościach. Stosowano jedynie ogólne regulacje. Teraz ma się to zmienić. Nad nowymi regulacjami pracuje już komisarz ds. energii Guenther Oettinger oraz Parlament Europejski. - Na dużych głębokościach panują zupełnie inne warunki: ogromne ciśnienie, brak światła, silne prądy morskie. Nie są w stanie tam dotrzeć ani nurkowie, ani wyspecjalizowane łodzie podwodne. Wszystko trzeba robić zdalnie sterowanymi robotami. To wymaga zupełnie innych regulacji - tłumaczy "DGP" Marlene Holzner, rzeczniczka Oettingera.

Wybuch platformy w Zatoce Meksykańskiej ma katastrofalne skutki dla kondycji BP. W ciągu dwóch miesięcy wartość giełdowa koncernu zmalała ze 120 do 75 mld funtów. Pod względem wartości BP spadł z pierwszej pozycji na trzecią wśród spółek brytyjskich - za Vodafone i Royal Dutch Shell. Niektórzy eksperci uważają, że jeśli wyciek nie zostanie szybko wstrzymany, British Petroleum może stracić niezależność i zostać przejęta przez jednego ze swoich konkurentów: ExxonMobil lub Shella.

@RY1@i02/2010/111/i02.2010.111.000.011a.001.jpg@RY2@

Fot. Bloomberg

Unia kontroluje platformy

Jędrzej Bielecki

jedrzej.bielecki@infor.pl

BP miał po prostu pecha. To tej firmie jako pierwszej przydarzył się poważny wypadek przy zastosowaniu nowej technologii wydobycia ropy. Wszyscy tak robią. I wszystkim grozi podobny wypadek.

Chiny, Indie, Brazylia - te kraje są w stanie wchłonąć niemal nieograniczone ilości ropy. Chcą jej coraz więcej. Ale tradycyjne złoża się kończą. Dlatego koncerny zaczynają szukać surowca tam, skąd jeszcze nie potrafią go w bezpiecznych warunkach wydobywać.

Są dwie możliwości. Albo wydobycie ropy spadnie, a ceny wzrosną, albo koncerny zaczną ją wydobywać tam, gdzie do tej pory nie było na to przyzwolenia: w parkach narodowych czy w bezpośredniej okolicy dużych miast.

, ekspert Energy Institute w Londynie

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.