Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Energetyka

Pomoc podwyższa cenę prądu

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 7 minut

Nie ma systemu idealnego. Wymogi środowiskowe, w tym kolejne dyrektywy unijne, nakazują zwiększać udział energii wytwarzanej z odnawialnych źródeł, ale taka energia jest droższa w wytwarzaniu. Przedsiębiorcy nie inwestowaliby, gdyby nie było systemu wsparcia. W większości krajów europejskich odbywa się to poprzez system bezpośrednich dopłat. W Polsce zdecydowaliśmy się na budowę może nieco sztucznego, ale jednak w założeniach rynkowego rozwiązania dla odnawialnej energii i energii z kogeneracji. Podstawowym jego elementem jest system zielonych i czerwonych certyfikatów wręczanych bezpośrednim wytwórcom energii, np. z wiatru czy z biomasy. Są one kupowane - mówiąc w dużym uproszczeniu - przez sprzedawców energii, którzy z kolei zobowiązani są do zwiększania udziału energii ze źródeł odnawialnych w bilansie sprzedawanej energii. Jeśli tego nie zrobią, uiszczają opłaty zastępcze lub nawet kary pieniężne za zaniechanie. Wysokość tej opłaty została wyznaczona ustawowo, a jej waloryzacja odbywa się przy użyciu średniorocznego wskaźnika cen towarów i usług, a więc całkowicie nierynkowo. Przy źródłach odnawialnych nie ma to żadnej korelacji z faktycznym poziomem ceny energii elektrycznej.

Jest to system wsparcia, który miał wykorzystywać elementy rynkowe. System taki zachęca do inwestowania w produkcję energii ze źródeł odnawialnych, ale tylko niektórych rodzajów, np. w energetykę wiatrową. Przedsiębiorcy otrzymują bowiem zapłatę za 1 MWh energii plus cenę za zielony certyfikat. Razem to dziś około 470 złotych za 1 MWh energii - dla porównania 197 zł to średnia cena rynkowa za energię "czarną". Przy nowym systemie dla źródeł biogazowych może to być nawet ponad 600 zł za 1 MWh Jest zatem zachęta: wyższa cena energii. Konsumenci za wykorzystywanie energii ze źródeł objętych systemami wsparcia płacą dziś ok. 35 zł więcej za 1 MWh. W skali ogólnej w 2009 roku było to ok. 2,7 mld zł dodatkowego obciążenia kieszeni konsumentów.

Nie wszystkie trafiają, część w postaci opłaty zastępczej trafiła też do NFOŚiGW, z którego powinna jednak wrócić do wytwórców w postaci odpowiednich programów. Zachęta duża, ale wciąż nie na tyle duża, by w sposób zrównoważony wzrastała podaż energii ze źródeł odnawialnych. Gdy powstawał system wsparcia, zakładano, że doprowadzi on do nadpodaży zielonych certyfikatów i cena zielonej energii będzie spadać. Tymczasem ciągle mamy do czynienia z ich niedoborem, co powoduje, że wyznacznikiem ceny rynkowej jest poziom opłaty zastępczej, której sposób ustalania jest sztywno zapisany w ustawie. Teraz cena świadectw jest na maksymalnym poziomie. Z punktu widzenia konsumentów poziom opłaty zastępczej powinien być elastyczny i reagować na zmiany ceny energii elektrycznej wytwarzanej także z innych źródeł. Obecny system "nie widzi" wzrostu ceny energii elektrycznej. Dlatego URE postuluje uelastycznienie zasad ustalania wysokości opłaty zastępczej, konieczna jest zmiana prawa.

W ciągu ostatnich dwóch lat zainstalowana moc elektrowni wiatrowych wzrosła z 450 MW do ponad 950 MW. A wydane już promesy koncesji na wytwarzanie energii elektrycznej tylko dla farm opiewają na ponad 3 tys. MW. Natomiast promesy koncesji wydane dla wszystkich innych odnawialnych źródeł w tym wodnych, biomasowych, korzystających z biogazu, obejmują niecałe 60 MW.

Nie można jednak powiedzieć, że system certyfikatów faworyzuje inwestorów farm wiatrowych, ponieważ jest to system przewidujący taki sam poziom wsparcia niezależnie od technologii wytwarzania Taka struktura inwestycji zapewne wynika z różnicy kosztów, jakie trzeba ponieść na wybudowanie 1 MW mocy w poszczególnych technologiach, czasu budowy i oceny inwestycyjnego ryzyka.

Temu służą stabilność rozwiązań i uregulowań prawnych oraz rozbudowa systemu wsparcia. Przykładem ostatnia nowelizacja prawa energetycznego: wprowadzono dodatkowe certyfikaty m.in. za produkcję nie tylko energii elektrycznej, ale także np. za produkcję biogazu. Dlatego pojawiły się nowe kolory certyfikatów - brązowe i fioletowe. Kierunek zmiany to różnicowanie poziomu wsparcia dla poszczególnych rodzajów źródeł.

Producenci i duzi sprzedawcy nie, ale konsumenci mogą mieć kłopot. Do tej pory były trzy rodzaje certyfikatów: zielony, żółty oraz czerwony. Po marcowej nowelizacji prawa energetycznego doszedł certyfikat brązowy dla wytwórców biogazu dostarczanego bezpośrednio do sieci. Będzie jeszcze jeden certyfikat, tym razem fioletowy, dla źródeł kogeneracyjnych wykorzystujących metan lub biogaz.

Producenci będą musieli się po prostu nauczyć nowych zasad, ale ich motywacja finansowa jest duża. Wysokość opłat zastępczych i średni poziom ceny energii elektrycznej wpływającej na ocenę opłacalności można znaleźć na stronie internetowej URE.

Podstawowym zadaniem URE jest równoważenie interesów odbiorców i przedsiębiorstw energetycznych. Tym kieruje się prezes URE, określając np. poziom opłat zastępczych dla kogeneracji. Jednakże za tworzenie regulacji prawnych wpływających na rozwój rynku odpowiedzialny jest minister właściwy do spraw gospodarki, który przygotował ramy systemu wsparcia produkcji energii z odnawialnych źródeł. Doświadczenie wskazuje, że systemy wsparcia nigdy nie obniżyły ceny energii elektrycznej. Dziś bez mała 35 proc. energii elektrycznej jest objęte jakimś wsparciem. A im więcej certyfikatów, obowiązków zakupu, tym bardziej usztywniona cena energii elektrycznej i mniej prawdziwego rynku.

Pozostaje wierzyć, że system wsparcia rzeczywiście doprowadzi do nadpodaży świadectw pochodzenia. co mogłoby spowodować ograniczenie dynamiki wzrostu cen energii, na czym URE, ale przede wszystkim odbiorcom energii, zależy.

@RY1@i02/2010/090/i02.2010.090.190.0003.001.jpg@RY2@

Fot. Wojciech Górski

Im więcej certyfikatów, obowiązków zakupu, tym bardziej usztywniona cena energii elektrycznej

dyrektor Departamentu Przedsiębiorstw Energetycznych Urzędu Regulacji Energetyki

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.