Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Energetyka

Mamy wszystkie potrzebne surowce

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Najbardziej opłacalna jest produkcja biogazu z wszelkiego rodzaju odpadów organicznych. Jeśli zaś chodzi o uprawy roślin, zdecydowanie wygrywa kukurydza

Specjaliści od biogazowni są zgodni: jako surowiec w pierwszej kolejności należy wykorzystywać wszelkie odpady organiczne. Te odpady zwykle są uciążliwe dla środowiska i muszą być utylizowane, co powoduje duże koszty. Dlatego największy sens ekonomiczny ma budowanie biogazowni w zakładach przemysłowych, które wytwarzają spore ilości odpadów pochodzenia roślinnego i zwierzęcego. Przerabianie ich na biogaz pozwala uniknąć kosztownej utylizacji. Do produkcji tego paliwa nadają się odpady poprodukcyjne m.in. z cukrowni, gorzelni, browarów, ubojni, mleczarni, zakładów mięsnych, przetwórni warzyw i owoców. To dlatego budową biogazowni interesuje się m.in. Krajowa Spółka Cukrowa i wiele zakładów mleczarskich.

Z tych samych powodów równie opłacalne są tego typu instalacje przy oczyszczalniach ścieków, bo tam na biogaz można przerabiać osady, których utylizacja też dużo kosztuje. W Polsce jest aż 1700 oczyszczalni przemysłowych i 1500 komunalnych, tylko kilkadziesiąt z nich ma instalacje biogazowe. Potencjał rozwoju jest więc ogromny.

"Darmowy" surowiec mają też składowiska odpadów, na których ze względu na rozwój recyklingu powinno przybywać biogazowni. W Szwecji w gospodarstwach domowych odpady organiczne wrzuca się do osobnych pojemników i wykorzystuje potem do produkcji kompostu i biogazu.

Idealnym miejscem do produkcji są także fermy hodowlane, które nie mają dziś co robić z odchodami zwierzęcymi i gnojowicą. Nawożą nimi pola, ale to w przypadku świńskich ferm kiepskie rozwiązanie, bo z powodu smrodu prowadzi to do protestów mieszkańców.

Z powodu zbyt dużej zawartości wody mało opłacalna jest produkcja biogazu z większości odpadów poubojowych. Można tę opłacalność jednak poprawić, dodając do gnojowicy i resztek z uboju inny substrat, np. trawę, który ma więcej suchej masy.

Im bowiem większa jej zawartość, tym na ogół wyższa efektywność produkcji. To dlatego z tony kurzych odchodów można wytworzyć niemal trzy razy więcej biogazu niż z tej samej ilości gnojowicy.

W Polsce jeszcze nie uprawia się roślin przeznaczonych na potrzeby biogazowni. To jednak tylko kwestia czasu. W Niemczech takie uprawy zajmują już 450 tys. hektarów, co stanowi kilka procent powierzchni wszystkich tamtejszych pól uprawnych.

Za Odrą dla potrzeb biogazowni sieje się trawę, koniczynę, uprawia buraki cukrowe, ziemniaki, a nawet bób, cebulę i kapustę. Aż 90 proc. tych upraw stanowi jednak kukurydza, która jest najlepszą w naszych warunkach klimatycznych rośliną biogazową. Z kiszonek kukurydzy da się wytworzyć więcej biogazu niż z innych zbóż. Roślina jest tania w uprawie, osiąga wysokie plony, średnio 45 ton z hektara. Nie trzeba dla potrzeb biogazowni zmieniać metod uprawy i zbioru.

Z kiszonek kukurydzy zebranej z hektara da się wytworzyć 5 tys. m sześc. metanu. Z takiej ilości tego paliwa można wyprodukować 17 MWh prądu i 90 gigadżuli ciepła, co wystarczyłoby na pokrycie rocznego zapotrzebowania na energię elektryczną i cieplną dwóch trzyosobowych rodzin. Warto jednak dodać, że wydajność biogazowni wraz ze stosowaniem coraz nowszych, doskonalszych technologii cały czas rośnie. Przewiduje się, że już w 2013 r. z kiszonki kukurydzy zebranej z jednego hektara będzie się wytwarzać nawet 6,5 tys. m sześc. metanu, a za 10 lat aż 8 tys. m sześc. W przypadku zastosowania odmian tej rośliny modyfikowanych genetycznie mogłoby to być aż 20 tys. m sześc.

Poza kukurydzą bardzo wydajne w produkcji biogazu są kiszonki z traw i buraki pastewne. Buraki wymagają łagodnego klimatu i bardzo dobrych gleb, które powinny być w pierwszej kolejności być wykorzystane do produkcji żywności. Ich felerem jest także to, że przed dostarczeniem do biogazowni trzeba je dokładnie umyć, co jest i kosztowne, i czasochłonne. Przylegająca do nich ziemia odkładałaby się bowiem na dnie fermentatora, zmniejszając wydajność całej instalacji.

Nieco łatwiej jest z kiszonkami z traw, z tony można wytworzyć ponad 200 m sześc. biogazu. Problem w tym, że Polska ma dość duże pogłowie bydła, do którego wykarmienia potrzeba trawy.

Dobrym miejscem na inwestycje w biogaz wydaje się być Podlasie - obok dużych i licznych gospodarstw hodowlanych jest tam dużo mleczarni i zakładów mięsnych. Silne rolnictwo i rozbudowane przetwórstwo rolne mają także Wielkopolska i Kujawy. Te trzy regiony mogą być w przyszłości polskimi zagłębiami biogazowymi.

@RY1@i02/2010/076/i02.2010.076.190.001a.001.jpg@RY2@

Fot. Tomasz Jodłowski

Grzegorz Pojda hoduje w Studzionce pod Pszczyną kury i świnie. Zbudował biogazownię, problem odpadów zniknął

Jacek Krzemiński

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.