Dziennik Gazeta Prawana logo

Co dziesiąta hurtownia może sprzedawać chrzczone paliwo

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Dystrybutorzy paliw sprytnie omijają kontrole jakości. UOKiK przyznaje, że wyniki jego badań mogą być nieprawdziwe.

Hurtownie paliw nauczyły się w wymyślny, ale skuteczny sposób unikać nalotów inspektorów handlowych. Efekt? Paliwa praktycznie znalazły się poza ich kontrolą. To budzi wiele wątpliwości co do faktycznej jakości benzyn i diesla wprowadzanych na rynek.

Co hurtownicy mają do ukrycia? Właściciele stacji, na których spada cała krytyka za sprzedaż chrzczonych paliw, nie mają wątpliwości, że to właśnie producenci i hurtownie ponoszą odpowiedzialność za złą jakość paliw, które trafiają do kierowców.

W ostatnich miesiącach Polska Izba Paliw Płynnych przeprowadziła badania, które potwierdziły, że parametry paliw kupowanych u producentów oraz odbieranych z baz naftowych nie tylko oscylują w dolnych dopuszczalnych granicach, ale nawet wykazują nieznaczne odchylenia od norm. Według Iwony Dąbrowskiej, dyrektora biura PIPP, parametry te nie znajdują jednak potwierdzenia w dokumentach dostarczanych wraz z paliwem. Według nich jakość benzyny czy oleju napędowego jest wzorowa.

I rzeczywiście, przyglądając się wynikom kontroli, można mieć takiego wrażenie. Z raportu z kontroli, jaki Inspekcja Handlowa przeprowadziła na zlecenie Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów w I kwartale tego roku w hurtowniach i bazach, wynika, że nie wykryto żadnych nieprawidłowości.

Skala problemu związanego z wprowadzaniem paliw złej jakości na rynek jest jednak większa niż wszyscy do tej pory sądzili. Kontrole w 2009 roku wykazały, że niespełna 5 proc. baz i hurtowni sprzedawało paliwa złej jakości. Faktyczny poziom nieprawidłowości może być aż dwukrotnie większy. Nawet co dziesiąta spośród 96 sprawdzanych przez inspektorów firm nie poddała się bowiem niespodziewanej kontroli. Według UOKiK firmy te stosują wymyślne fortele, uniemożliwiające kontrolę. Wszystko jednak w granicach prawa.

Jak hurtownicy unikają kontroli?

Polega to najczęściej na utrudnianiu dostępu do zbiornika, składaniu oświadczeń, że paliwo nie jest przeznaczone do obrotu lub właśnie zostało zareklamowane - zdradzają inspektorzy.

- Takie sytuacje się zdarzają - przyznaje DGP Anna Janiszewska, dyrektor Departamentu Inspekcji Handlowej UOKiK.

PIPP żąda zaostrzenia kontroli. Problem dotyczy bowiem grubo ponad 3,5 tys. stacji w Polsce, przede wszystkim niezależnych, które w przeciwieństwie do dużych sieci, takich jak Orlen, Lotos, BP czy Statoil, muszą najczęściej zaopatrywać się w hurtowniach. To ponad połowa rynku. Stacje niesieciowe sprzedają bowiem około 11 mln m sześc. paliw rocznie. To wśród nich wykrywany jest też największy odsetek paliw złej jakości (ponad 2 proc. w 2009 roku).

@RY1@i02/2010/071/i02.2010.071.000.019a.001.jpg@RY2@

Oficjalnie w hurtowniach jakość paliw jest dobra

Michał Duszczyk

michal.duszczyk@infor.pl

prezes Polskiej Izby Paliw Płynnych

@RY1@i02/2010/071/i02.2010.071.000.019a.002.jpg@RY2@

Halina Pupacz, prezes Polskiej Izby Paliw Płynnych

Wyniki kontroli jakości paliw, prowadzone przez Inspekcję Handlową trudno uznać za wiarygodne. Inspektorzy na stacjach kontrolują, co chcą, natomiast w przypadku hurtowni i baz napotykają mnóstwo problemów, które uniemożliwiają wykrycie nieprawidłowości. Inspekcje w tej grupie podmiotów, powinny zostać zintensyfikowane. Będziemy wnioskować o ich zaostrzenie. Teraz za paliwo złej jakości obwinia się tylko właścicieli stacji. Tymczasem nie znam ani jednego przypadku, by to operator stacji próbował mieszać paliwo. Ze względów technicznych jest to praktycznie niemożliwe. Poza tym nie wyobrażam sobie też, by przedsiębiorcy opłacało się to na tyle, by ryzykował utratą koncesji. Najczęściej stacja pada ofiarą dostawcy.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.