Na budowę więcej, na opłaty mniej
Idea budownictwa pasywnego polega w praktyce na tym, żeby dom prawie nie zużywał gazu, oleju opałowego, węgla czy prądu do ogrzewania i był jak najbardziej samowystarczalny energetycznie. Jak to osiągnąć?
Po pierwsze, taki budynek musi mieć zwartą, prostą bryłę. Każde połączenie konstrukcyjne (np. ścian zewnętrznych z fundamentem i stropami, dachu ze ścianami, komina z dachem) to tzw. mostek termiczny. Innymi słowy te miejsca są zwykle nieszczelne i przepuszczają - tak jak załamania ścian - dużo ciepła. Im ich mniej, im mniej wykuszy, dobudówek, nadbudówek, poddaszy z balkonem, tym lepiej. Nie znaczy to jednak, że dom pasywny musi być brzydkim klockiem z płaskim dachem, bo taka bryła jest najbardziej zwarta.
Wszystko zależy od parametrów, jakie chcemy uzyskać. Jeśli zależy nam na tym, by dom był ładny, musimy w kwestii energooszczędności iść na kompromis i np. wybrać spadzisty dach, zamiast płaskiego.
Druga zasada: w jak największym stopniu korzystać z energii słońca. To dlatego dom pasywny musi mieć jedną ze ścian skierowaną wprost na południe. Ta ściana powinna być w większości przeszklona. W ten sposób powstaje bowiem efekt szklarni i dom dzięki energii słonecznej sam się nagrzewa. W nocy okna od południowej strony trzeba zasłaniać roletami, bo im zimniej na zewnątrz, tym więcej ciepła ucieka przez szyby. Z tych samych powodów najlepiej byłoby, gdyby północna ściana domu była w ogóle pozbawiona okien. Przez zacienione szyby ucieka więcej ciepła.
Zasada numer trzy: najlepiej jak tylko można izolować budynek. Ściany obłożyć styropianem o grubości 30 cm, a dach nawet 40-centymetrową warstwą wełny mineralnej. Zamontować super- szczelne drzwi i energooszczędne okna, to znaczy takie, które mają potrójne szyby. Oprócz tego zminimalizować ucieczkę ciepła przez mostki termiczne.
- To oznacza, że w tych miejscach musimy zastosować dodatkową izolację - mówi Konrad Czekalski z firmy ZRB, która wybudowała jeden z pierwszych w Polsce certyfikowanych domów pasywnych.
- Myśmy w miejscu, gdzie ściany łączą się z fundamentami, zastosowali beton z włóknami nieprzenoszącymi zimna, a otwory w tym betonie wypełniliśmy styropianem. Takie rozwiązanie pełni jednocześnie funkcję hydroizolacji: tak zaizolowany mostek termiczny nie przewodzi wilgoci. To ważne, bo przez mostki termiczne do ścian dostaje się wilgoć, co może skończyć się ich zagrzybieniem.
By budynek mógł dostać certyfikat domu pasywnego, musi przejść tzw. test szczelności, podczas którego sprawdza się, czy gdzieś nie dostaje się do niego powietrze z zewnątrz. Do tego wbrew pozorom nie wystarcza izolacja cieplna ścian, dachu, podłogi i mostków termicznych. Murarze, kładąc zaprawę, nie są w stanie idealnie równo jej rozprowadzić i wskutek tego w ścianie - między cegłami czy pustakami - powstają malutkie szparki. A zewnętrzna izolacja nie zawsze je uszczelnia.
Dlatego budowanie domu pasywnego, osadzanie w nim okien, drzwi, musi być bardzo dokładne i wymaga niestandardowych technologii. Dla przykładu: budynek wymaga ścian budowanych nie z cegieł, ale wylewanych - przy użyciu specjalnych szalunków - choćby z betonu zmieszanego ze styropianem, czyli tzw. styrobetonu. Przez mikroszczeliny nie tylko ucieka ciepło, ale dostaje się do ścian wilgoć, która może zagrzybić budynek i zepsuć izolację cieplną. Oczywiście, woda dostaje się do środka budynku także w wyniku naturalnego zjawiska zwanego dyfuzją boczną, ale temu można zapobiec, jeśli zastosujemy izolację przepuszczającą parę wodną (tzw. paroprzepuszczalną).
Sceptyk powiedziałby, że w takim superszczelnym domu panuje pewnie straszny zaduch. Nic bardziej mylnego. Każdy budynek pasywny, właśnie ze względu na swoją szczelność, musi być wyposażony w wentylację mechaniczną, która wymienia powietrze w mieszkaniu dużo sprawniej i szybciej niż stosowana zazwyczaj w polskich domach wentylacja grawitacyjna. Do mechanicznej instalacji wentylacyjnej obowiązkowo dołączany jest w budynku pasywnym rekuperator, który odzyskuje nawet 90 proc. ciepła z uchodzącego na zewnątrz powietrza. Kolejnym źródłem energii w takim domu jest tzw. pompa ciepła, która wykorzystuje fakt, że pod ziemią im głębiej, tym cieplej.
Pompa składa się z rurek zagłębionych w gruncie, którymi płynie woda i ogrzewa się ciepłem ziemi. Budynek pasywny wyposażony jest zawsze także w kolektory słoneczne, które ogrzewają wodę.
Dzięki tym wszystkim rozwiązaniom właściciel takiego domu nie tylko wydaje mniej na ogrzewanie, ale także na rachunki za ciepłą wodę do mycia. Podgrzewają ją niemal za darmo kolektory słoneczne i pompa ciepła. Druga strona medalu to wyższe niż w przypadku budownictwa tradycyjnego koszty budowy. Na szczęście, ta różnica - wraz z upowszechnianiem się i obniżaniem cen energooszczędnych technologii - jest coraz mniejsza. Do niedawna wynosiła ona w Polsce ok. 30 proc. Dziś to już tylko 15 - 20 proc., przede wszystkim z powodu kosztów dodatkowych, takich jak zakup rekuperatora, pompy ciepła i kolektorów słonecznych. Gruntowy wymiennik ciepła potrafi kosztować, wraz z montażem, 30 - 40 tys. zł.
Te wydatki szybko się zwracają. Budynek pasywny bowiem sam się ogrzewa i tylko w czasie mrozów trzeba go trochę podgrzać gazem czy grzałką elektryczną umieszczoną obok rekuperatora. Trochę energii elektrycznej zużywają też podczas pracy: pompa ciepła, kolektory słoneczne i rekuperator. Ale w sumie dom pasywny potrzebuje do ogrzania nawet ośmiokrotnie mniej energii niż nowy budynek postawiony w tradycyjny sposób.
więcej niż w przypadku budynku tradycyjnego kosztuje budowa domu pasywnego
miesięcznie może kosztować ogrzewanie 200-metrowego domu pasywnego
@RY1@i02/2010/020/i02.2010.020.189.002a.001.jpg@RY2@
Grubość izolacji cieplnej w domu pasywnym
@RY1@i02/2010/020/i02.2010.020.189.002a.002.jpg@RY2@
Ogrzewanie w różnych typach budynków
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu