Dziennik Gazeta Prawana logo

Piec kondensacyjny, ogrzewanie kominkowe i podłogowe, czyli tanie metody na zagrzanie wody

1 lipca 2018

Piec kondensacyjny i ogrzewanie kominkowe to jedne z najbardziej energooszczędnych i ekonomicznych sposobów podgrzewania wody do kaloryferów i tej płynącej z kranu. Godne polecenia jest także ogrzewanie podłogowe.

Na Zachodzie coraz rzadziej stosuje się w domach tradycyjne kotły grzewcze, zastępując je piecami kondensacyjnymi, opalanymi gazem albo olejem opałowym. Te ostatnie zużywają bowiem co najmniej 10 proc. mniej energii niż zwykłe kotły. Gdy piec grzewczy pracuje, wydziela spaliny, zawierające m.in. ciepłą parę wodną. W tradycyjnym kotle ciepło zawarte w tej parze uchodzi razem z nią przez komin. W kondensacyjnym jest odzyskiwane.

Taki kocioł jest bardziej energooszczędny jeszcze z jednego powodu.

Moc każdego pieca dobiera się, biorąc pod uwagę, że będzie musiał ogrzać dom także podczas najsilniejszych mrozów. Problem w tym, że dni z takimi mrozami nie jest zbyt wiele i kocioł rzadko pracuje, wykorzystując całą swoją moc. A to bardzo wpływa na koszty ogrzewania. W tradycyjnym kotle jest bowiem tak, że im mniej mocy używa, czyli im słabiej grzeje, tym mniej jest wydajny (to znaczy mniej z danej ilości opału produkuje energii). To szczególnie dolegliwe jest latem, gdy kocioł ogrzewa tylko wodę płynącą z kranu i wykorzystuje niewielką część swojej mocy. Dlatego budowlańcy zalecają instalowanie kotłów o mniejszej mocy i dogrzewanie się podczas największych mrozów np. piecykami elektrycznymi. Ale to dodatkowo kosztuje.

Ten kłopot odpada, gdy zdecydujemy się na piec kondensacyjny. Bo taki piec im mniejszą moc wykorzystuje, tym bardziej jest wydajny. Dzięki temu szczególnie latem zużywa do ogrzania wody dużo mniej energii niż zwykły kocioł. Jedyna wada pieca kondensacyjnego to wyższa, czasem nawet o 50 proc., cena. Jednak ta inwestycja dość szybko się zwraca.

Jeszcze szybciej zwróci się nam koszt ogrzewania kominkowego z tzw. płaszczem wodnym, które zasila tradycyjne kaloryfery albo grzejniki podłogowe. Taki kominek palenisko ma zasłonięte żaroodporną szybą. Ciepło z niego nie ogrzewa bezpośrednio pomieszczenia, ale wodę do kaloryferów. Ma tę przewagę nad otwartym kominkiem, z którego duża część ciepła ucieka wraz ze spalinami przez komin, że nie traci w ten właśnie sposób energii.

Dzięki stosunkowo niskiej cenie drewna możemy płacić za ogrzewanie domu takim kominkiem aż dwa razy mniej, niż gdybyśmy używali gazu czy oleju opałowego. Sęk w tym, że ta metoda jest dość czasochłonna - w kominku trzeba rozpalić i dokładać do niego drewna. Gdy wracamy z pracy, dom jest zimny, póki nie napalimy. I tylko w przypadku bardzo nowoczesnych i drogich systemów kominkowych istnieje możliwość regulacji grzania, np. nastawiając je na określoną temperaturę.

Tych wszystkich słabych stron nie ma ogrzewanie podłogowe, a używając go, można zaoszczędzić równie dużo energii. Ogrzewanie samoczynnie się reguluje, jeśli temperatura w pomieszczeniu sama rośnie, np. gdy mamy dużo gości albo jest bezchmurny dzień i przez okno wpada dużo słońca. Zapewnia ono w domu tzw. komfort cieplny przy niższej o 2-3 stopnie temperaturze grzania. Nie grzeje tak intensywnie jak kaloryfery, więc ocieplane przezeń powietrze wolniej ucieka do góry i równomierniej rozchodzi się po mieszkaniu. Co oznacza, że w całym domu jest zbliżona temperatura. Gdy zastosujemy tradycyjne grzejniki, to im dalej od nich, tym zimniej.

Taki sposób ogrzewania także nie jest jednak pozbawiony ograniczeń. Grzejniki podłogowe są droższe (nawet o 50 proc.) od tradycyjnych. Jeśli mają samodzielnie ogrzewać pomieszczenia, to można je zastosować tylko w dobrze ocieplonym domu. Nie grzeją one bowiem zbyt mocno ze względu na to, że podłoga nie może być za ciepła.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.