Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Energetyka

W co warto zainwestować

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 14 minut

Najwięcej energii moglibyśmy zaoszczędzić, skupiając się na bardziej racjonalnym, ekonomicznym ogrzewaniu budynków, ich klimatyzowaniu, oświetlaniu i podgrzewaniu ciepłej wody do mycia. Niestety, wymaga to często poważnych inwestycji, choć nie zawsze muszą one być tak duże, jak nam się wydaje

Najtańsze, a zarazem najczęściej stosowane przez Polaków urządzenia i technologie zmniejszające zużycie energii to energooszczędny sprzęt RTV i AGD, energooszczędne żarówki, nowoczesne, szczelne okna i izolacja cieplna ścian. Warto jednak rozważyć także inne inwestycje mające na celu oszczędzanie prądu czy ciepła. Szczególnie te, które pozwalają wykorzystywać odnawialne źródła energii.

Aż 40 proc. zużywanej w krajach UE energii to energia zużywana w budynkach: na ich ogrzewanie, klimatyzowanie, podgrzewanie ciepłej wody do mycia, zasilanie domowego czy biurowego sprzętu RTV i AGD itd. Jednocześnie to w budynkach kryją się największe, niewykorzystane dotąd rezerwy, jeśli chodzi o oszczędzanie energii.

Dzięki przydomowym kolektorom słonecznym możemy zmniejszyć rachunki za podgrzewanie wody użytkowej (do mycia) o 60-70 proc. i nawet o 30 proc. za ogrzewanie. Kolektory mogą bowiem produkować sporo energii także zimą. Na dodatek na ich zakup i montaż można uzyskać dotację (np. z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska), która może pokryć 45 proc. kosztów tej inwestycji.

Za zestaw (wraz z montażem), który wystarczy czteroosobowej rodzinie, trzeba zapłacić 14-15 tys. zł. Montaż warto zamawiać u dostawcy urządzeń z dwóch powodów. Po pierwsze, zakup z instalacją jest traktowany przez fiskusa jako usługa, od której płacimy tylko 7 proc. VAT. Samo kupno obłożone jest zaś 23-procentowym VAT-em. A to oznacza, że z montażem czy bez płacimy prawie tyle samo. Po drugie zlecenie tego fachowcom gwarantuje, że będzie to prostu lepiej zrobione. Co o tyle ważne, że nieprawidłowo zaprojektowany i zainstalowany kolektor będzie słabiej podgrzewał wodę i może szybciej się zużywać.

Napędzany prądem rekuperator, który odzyskuje ciepło z powietrza uchodzącego przez wentylację, pozwala nie tylko oszczędzać na ogrzewaniu, ale zapewnia też bez przerwy w mieszkaniu czy domu świeże powietrze. W Szwecji niemal wszystkie nowo budowane domy są wyposażane w rekuperatory. Ten sprzęt jest powszechnie używany także w Niemczech.

Rekuperator odzyskuje nawet 90 proc. ciepła z powietrza uchodzącego przez wentylację. Sprawia, że zimą czy latem właściwie możemy nie wietrzyć mieszkania. Dzięki temu możemy zaoszczędzić nawet kilka tysięcy złotych rocznie. Nie tylko na ogrzewaniu, ale też na klimatyzacji (bo latem rekuperator działa odwrotnie i schładza wpadające do środka powietrze). Jedyną wadą tego rozwiązania jest koszt. Cena z montażem zależy od powierzchni mieszkania czy domu oraz od klasy urządzeń i może wahać się od kilku tysięcy do nawet 20 tys. zł. Ale rekuperatory wraz z ich upowszechnianiem się tanieją.

Jest w stanie zaopatrzyć dom nie tylko w ciepłą wodę do mycia, ale także ogrzać go. W użyciu jest kilka rodzajów pomp ciepła. Najbardziej efektywna jest gruntowa, która do produkcji energii wykorzystuje to, że grunt na głębokości 1,5 do 2 m (poza obszarem wiecznej zmarzliny) ma przez cały rok tę samą temperaturę rzędu 7-13 stopni. W tym przypadku umieszcza się pod ziemią gruntowy wymiennik ciepła, czyli system plastikowych rurek, którymi płynie schłodzona, ale łatwo się ogrzewająca i dobrze trzymająca ciepło substancja (zazwyczaj glikol lub solanka). Płynąc rurkami pod ziemią, pod wpływem występującej tam dodatniej temperatury, ogrzewa się. To ciepło oddawane jest potem przy użyciu specjalnej sprężarki do systemu grzewczego i służy do podgrzewania wody do kaloryferów i do mycia. A schłodzony w ten sposób glikol czy solanka znów wędruje pod ziemię.

Na tej zasadzie energię produkuje każdy typ pompy ciepła, która powinna wytwarzać trzy razy więcej energii niż jej pobiera (w postaci prądu) do napędzania sprężarki i całego systemu. Pompa ciepła może wykorzystywać energię cieplną zawartą nie tylko w gruncie, ale też tę kryjącą się w wodach gruntowych (też mającą przez cały rok stałą temperaturą wahającą się od 7 do 12 stopni C), powierzchniowych, a nawet w powietrzu.

Zasila tradycyjne kaloryfery albo grzejniki podłogowe. Taki kominek ma palenisko zasłonięte żaroodporną szybą. Bo ciepło z niego nie ogrzewa bezpośrednio pomieszczenia, ale wodę do kaloryferów. Ma tę przewagę nad otwartym kominkiem, z którego duża część ciepła ucieka wraz ze spalinami przez komin, że nie traci w ten właśnie sposób energii. Dzięki stosunkowo niskiej cenie drewna możemy płacić za ogrzewanie domu takim kominkiem aż dwa razy mniej niż gdybyśmy używali gazu czy oleju opałowego. Sęk w tym, że ta metoda jest dość czasochłonna, bo w kominku trzeba rozpalić i dokładać do niego drewna. Gdy wracamy z pracy, dom jest zimny, póki nie napalimy. Poza tym tylko w przypadku bardzo nowoczesnych i drogich systemów kominkowych istnieje możliwość regulacji grzania, np. nastawiając je na określoną temperaturę.

Na Zachodzie coraz rzadziej stosuje się w domach tradycyjne kotły grzewcze, zastępując je piecami kondensacyjnymi, opalanymi gazem albo olejem opałowym. Te drugie zużywają bowiem o co najmniej 10 proc. mniej energii niż zwykłe kotły. Gdy piec grzewczy pracuje, wydziela spaliny, zawierające m.in. ciepłą parę wodną. W tradycyjnym kotle ciepło zawarte w tej parze uchodzi razem z nią przez komin. W kondensacyjnym jest odzyskiwane.

Taki kocioł jest bardziej energooszczędny jeszcze z kilku innych powodów. Oto jeden z nich: moc pieca dobiera się, biorąc pod uwagę, że będzie musiał dawać radę ogrzać dom także podczas najsilniejszych mrozów. Problem w tym, że dni z takimi mrozami nie jest zbyt wiele i kocioł rzadko pracuje, wykorzystując całą swoją moc. A to przekłada się na koszty ogrzewania. W tradycyjnym kotle jest bowiem tak, że im mniejszej mocy używa, czyli im słabiej grzeje, tym mniej jest wydajny (to znaczy, tym mniej z danej ilości opału produkuje energii). To szczególnie dolegliwe jest latem, gdy kocioł ogrzewa tylko wodę płynącą z kranu i wykorzystuje niewielką część swojej mocy. To dlatego zaleca się instalowanie kotłów o mniejszej mocy i dogrzewanie się podczas największych mrozów np. piecykami elektrycznymi. Tylko że to dodatkowo kosztuje. Ten kłopot odpada, gdy zdecydujemy się na piec kondensacyjny. Bo w jego przypadku jest z kolei tak, że im mniejszą moc wykorzystuje, tym bardziej jest wydajny. Dzięki temu szczególnie latem zużywa do ogrzania wody dużo mniej energii niż zwykły kocioł.

Klimatyzacja w Polsce coraz bardziej się upowszechnia. Problem jednak w tym, że zużywa ona bardzo dużo energii. Na szczęście są sposoby na to, żeby to zużycie zmniejszyć, zaś w niektórych przypadkach wystarczy inne (mniej kosztowne w eksploatacji) niż klimatyzacja rozwiązanie, żeby mieszkanie, biuro, magazyn czy zakład produkcyjny latem się nie przegrzewały.

Dobrze jest pamiętać, że termomodernizacja budynku przy wykorzystaniu styropianu (w przypadku ścian i podłogi na najniższej kondygnacji) i wełny mineralnej (w przypadku dachu) spełnia podwójną rolę. Zimą zmniejsza straty ciepła w budynku, a latem zapobiega jego przegrzewaniu.

Inne metody? Najprostsze z nich to montaż przeciwsłonecznych zewnętrznych rolet na oknach (bo wewnętrzne, zwykle półprzezroczyste oraz żaluzje niewiele w tym przypadku dają), które - co też warto wiedzieć - podczas zimowych nocy pełnią funkcję izolacji cieplnej. Z badań znanego producenta okien dachowych, firmy Fakro, wynika, że rolety zewnętrzne to najlepszy sposób na to, żeby pomieszczenie się nie przegrzało. Dużo bardziej skuteczny niż szyby przeciwsłoneczne (bardzo drogie!) w oknach. Ale sporo dają też markizy. Z tym że ich montaż jest droższy niż rolet zewnętrznych.

Kolejnym rozwiązaniem jest rekuperator, zimą odzyskujący ciepło z powietrza uchodzącego przez wentylację, a latem schładzający (do temperatury panującej we wnętrzu pomieszczenia) powietrze napływające do mieszkania z zewnątrz, przez system wentylacyjny. Ale to urządzenie, jeśli w oknach nie ma rolet zewnętrznych, a mieszkanie nie jest wyposażone w klimatyzację, nie wystarczy. Może ono tylko wspomagać te rozwiązania.

Warto też pomyśleć o pompie ciepła, która zimą ogrzewa pomieszczenia, a latem może je schładzać.

Jeśli jednak ktoś mimo wszystko woli klimatyzację, to, na szczęście, istnieją sposoby na to, by obniżyć koszty jej eksploatacji. Dobrą metodą w większych budynkach biurowych jest stosowanie układów centralnych, polegających na tym, że zimne powietrze z jednego klimatyzatora jest rozprowadzane do kilku pomieszczeń. To rozwiązanie dużo tańsze w eksploatacji niż wyposażanie w osobne urządzenie klimatyzacyjne każdego z pomieszczeń.

Innym dość prostym remedium na obniżenie kosztów schładzania siedziby firmy jest zakup klimatyzatorów napędzanych częściowo bateriami słonecznymi.

Tak zwane oświetlenie tunelowe, zwane też kanałowym, polega na wprowadzaniu do wnętrz zaciemnionych lub pozbawionych okien pomieszczeń (np. korytarzy, łazienek, zacienionych pokoi) światła słonecznego za pomocą systemu luster i rur, których wewnętrzne ścianki są tak zrobione, żeby dobrze odbijać światło.

Jeśli zostanie zainstalowane w budynku, to przynajmniej w części jego pomieszczeń pozbawionych okien lub mało słonecznych przez większą część dnia nie trzeba będzie włączać sztucznego światła.

Jeden świetlik tunelowy o średnicy od 25 do 53 centymetrów zapewnia w pomieszczenia takie światło, jakie daje żarówka bądź świetlówka o mocy od 30 do 150 W.

To rozwiązanie można zastosować niemal w każdym typie budownictwa. Na Zachodzie używa się go do oświetlania i doświetlania obiektów handlowych, biurowców, szkół, gmachów użyteczności publicznej czy budynków mieszkalnych. Warto je wziąć pod uwagę nie tylko przy wznoszeniu nowego budynku, ale także przy modernizacji czy generalnym remoncie istniejącego. Wielką zaletą świetlików tunelowych jest nie tylko to, że pozwalają zmniejszyć zużycie energii, ale także to, iż zapewniają przez większą część dnia naturalne, a więc zdrowe światło w pomieszczeniach, które - zanim zaczęto stosować te urządzenia - wszędzie i zawsze były oświetlane sztucznie.

Jacek Krzemiński

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.