Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Energetyka

Można wybrać sprzedawcę prądu

22 grudnia 2011
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Polski rynek energii elektrycznej jest już niemal całkowicie zliberalizowany. W praktyce oznacza to większą konkurencję na tym rynku i mocniejszą pozycję odbiorców

Najważniejszą z punktu widzenia odbiorcy zmianą, wynikłą z liberalizacji rynku prądu w Polsce, jest to, że każdy ma prawo swobodnego wyboru sprzedawcy energii elektrycznej. Za sprawą tej zmiany na polskim rynku prądu pojawiła się konkurencja z prawdziwego zdarzenia. Dzięki temu zmieniając firmę, od której kupujemy prąd, w niektórych przypadkach możemy obniżyć rachunki za ten nośnik energetyczny nawet o ponad 15 proc. Często jednak wystarczy wybranie innej taryfy u tego samego sprzedawcy, żeby zaoszczędzić na prądzie.

Jak to działa

Na czym polega zmiana sprzedawcy prądu? Na tym mniej więcej, na czym polega zmiana operatora telefonii stacjonarnej. Telekomunikacja Polska SA musi udostępniać swoje sieci telefoniczne innym firmom świadczącym usługi telekomunikacyjne. Dlatego osoba, do której domu dochodzi kabel telefoniczny Telekomunikacji Polskiej SA, może wybrać innego dostawcę usług stacjonarnej telefonii i płacić za telefon innej firmie niż TP SA. Podobnie jest w przypadku energii elektrycznej. Dawne zakłady energetyczne, dziś nazywane operatorami systemu dystrybucyjnego, czyli właściciele linii elektroenergetycznych (tzw. sieci dystrybucyjnych), którymi dostarcza się prąd bezpośrednio do budynków, kiedyś mieli w Polsce wyłączność na sprzedawanie energii elektrycznej. Kilka lat temu nie dość, że tę wyłączność stracili, to musieli wydzielić osobne spółki, zajmujące się sprzedażą prądu. Po to by oddzielić handel energią elektryczną od jej przesyłania do budynków i ułatwić sprzedawanie prądu tym firmom, które nie mają własnych sieci dystrybucyjnych. Dziś prąd sprzedaje wiele takich firm, korzystających z linii elektroenergetycznych firm dystrybucyjnych (dawnych zakładów energetycznych). Opłaty za sam prąd i za jego przesył (dostawę) są oddzielnie naliczane. Należność za prąd pobiera sprzedawca, a za jego przesył - firma dystrybucyjna. Choć możemy za nie dostawać i bardzo często jeszcze dostajemy jedną fakturę, tzw. kompleksową.

Dlaczego taniej

Firmy handlujące prądem pozyskują klientów, twierdząc między innymi, że wybierającje na sprzedawców, możemy płacić za energię elektryczną mniej niż dotychczas. Nawet o ponad 15 proc. Jak to możliwe? Po pierwsze jedni sprzedawcy mogą mieć niższe koszty działalności od innych i pobierać dzięki temu mniejsze niż ich konkurenci marże za swoje usługi. Po drugie jedni sprzedawcy mogą kupować prąd od producentów taniej od innych, bo np. należą do grupy kapitałowej, która nie dość, że sama produkuje prąd, to jeszcze robi to taniej niż pozostali wytwórcy. Po trzecie jedni sprzedawcy mogą mieć ofertę bardziej dopasowaną do naszych potrzeb niż inni i zaproponują nam dzięki temu np. tańszą taryfę w określonych porach dnia.

Kalkulatory taryf

Na stronie internetowej http://maszwybor.ure.gov.pl  oraz stronach wielu firm sprzedających prąd są kalkulatory taryf energii elektrycznej, dzięki którym można porównać ceny prądu u różnych sprzedawców i przynajmniej wstępnie dowiedzieć się, czy moglibyśmy - zmieniając sprzedawcę - płacić za prąd mniej. Do niektórych firm można też wysłać przez internet tzw. formularz ofertowy i otrzymać e-mailem informację o warunkach cenowych, jakie mogą nam zaoferować te firmy. Listę firm sprzedających prąd w poszczególnych regionach Polski można znaleźć na stronie internetowej: http://maszwybor.ure.gov.pl .

Warto też pamiętać o tym, że niektóre firmy handlujące energią elektryczną bardziej niż ich konkurenci zabiegają o swoich klientów, oferują im lepszej jakości obsługę, co oczywiście także nie jest bez znaczenia.

Mimo tych wszystkich zalet polskie gospodarstwa domowe na razie bardzo rzadko korzystają z prawa zmiany sprzedawcy prądu. Zupełnie inaczej jest jednak w przypadku działających w Polsce firm i instytucji, które już masowo zmieniają sprzedawcę energii elektrycznej. Tylko w I kwartale 2011 r. zrobiło to aż 1900 z nich.

@RY1@i02/2011/247/i02.2011.247.21400040d.803.jpg@RY2@

Jacek Krzemiński

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.