Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Energetyka

Produkcja energii z gazu ciągle jest zbyt droga

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 8 minut

Po chwilowym boomie, kiedy prawie wszystkie grupy energetyczne zapowiadały budowę elektrowni gazowych, przyszło spowolnienie

PGE planowała budowę bloków gazowych w Zespole Elektrowni Dolna Odra (ZEDO), które miałyby wytwarzać tylko energię elektryczną. Jak mówił Tomasz Zadroga, do niedawna prezes PGE, w rejonie nie ma wystarczająco dużego rynku zbytu dla ciepła, więc nie mogą tam powstać duże bloki kogeneracyjne, a budowa bloków gazowych produkujących tylko energię elektryczną przy dzisiejszych taryfowych cenach gazu jest nieopłacalna ekonomicznie.

Budowę bloku gazowego o mocy ok. 850 MW planują wspólnie Tauron z KGHM w Elektrowni Blachownia. Podobno jeszcze w 2011 r. ma zostać zawiązana spółka celowa, która będzie odpowiedzialna za tę inwestycję.

Przycichła sprawa budowy elektrowni gazowej o mocy ok. 800 MW przez grupę Energa i irlandzką ESB International w Grudziądzu. Pojawiły się natomiast informacje o dwóch nowych projektach bloków gazowych: ok. 800 - 900 MW, który miałby zostać wybudowany przez grupę Enea i PGNiG, oraz 800 MW, który ma wybudować niemiecki koncern RWE.

Postęp widoczny jest jedynie w kilku gazowych projektach kogeneracyjnych - tu prace przygotowawcze prowadzi PGE wraz z Zakładami Azotowymi Puławy oraz PKN Orlen, Dalkia, KGHM (dwa niewielkie bloki na własne potrzeby), PKP Energetyka, Tauron (blok w EC Katowice) i PGNiG (dwa bloki w Elektrociepłowniach Warszawskich). Z wielu planów realizowana jest tylko jedna inwestycja gazowa - blok kogeneracyjny o mocy 400 MW w Elektrowni Stalowa Wola, budowany przez Tauron i PGNiG.

Ta wstrzemięźliwość grup energetycznych, jeśli chodzi o bloki gazowe, nie dziwi analityków.

- Przy obecnych cenach gazu opłacalność elektrowni gazowych jest niska. Liczyć się będą inwestycje w bloki gazowo-parowe, wytwarzające jednocześnie energię elektryczną i ciepło. Być może też docelowo odejdziemy od budowy dużych bloków w stronę energetyki rozproszonej - mówi Paweł Puchalski, szef działu analiz Domu Maklerskiego BZ WBK.

W jego ocenie posiadanie kilkunastu inwestycji gazowo-parowych w różnych regionach kraju, gdzie będzie gwarancja odbioru energii i ciepła, może się okazać tak samo dobrym pomysłem, lub nawet lepszym, niż budowa jednego dużego bloku. Paweł Puchalski przyznaje, że inwestycje rozproszone są droższe niż duże jednostki, ale są znacznie bardziej dopasowane do końcowego klienta - ryzyko spadku zapotrzebowania na wytwarzane prąd i ciepło są nieporównanie niższe.

- Sama elektrownia gazowa przy dzisiejszych cenach energii i gazu nie gwarantuje zwrotu z inwestycji. Plany inwestycyjne muszą być konsultowane także z PSE Operator, który mógłby sankcjonować istnienie źródeł szczytowych gazowych. Mogłyby one być premiowane przez Operatora, co uzasadniałoby ich byt - ocenia Kamil Kliszcz, analityk Domu Inwestycyjnego BRE Banku.

Kamil Kliszcz wskazuje, że koncerny energetyczne powinny stać na kilku nogach w wytwarzaniu, a nie na jednej, ponieważ może się okazać, że wybrana przez nie technologia czy paliwo za 10 lat okaże się kompletnie nierentowna.

Także Dariusz Marzec, szef zespołu doradztwa dla sektora energetycznego w firmie doradczej KPMG, ocenia, że obecnie produkcja energii w elektrowniach gazowych jest znacznie droższa niż produkcja w innych źródłach.

- Dziś produkcja energii w elektrowniach gazowych się nie opłaca, ale wskutek polityki regulacyjnej promującej niskoemisyjne źródła może się to zmienić - zaznacza Dariusz Marzec.

Opłacalność produkcji energii elektrycznej z gazu w dużym stopniu zależeć będzie od ceny CO2.

- Jeżeli polityka klimatyczna UE spowoduje, że tona CO2 będzie trzy razy droższa niż obecnie, to produkcja energii z gazu będzie opłacalna nawet po tej cenie gazu, jaką mamy dzisiaj. Tylko jaka gospodarka to wytrzyma? Czy dziś europejska gospodarka potrzebuje impulsów stymulujących wzrost, czy recesję? Jeżeli gospodarka UE będzie miała takie otoczenie regulacyjne, które spowoduje, że cena energii w UE będzie dwa razy wyższa niż w całej reszcie świata, to konkurencyjność europejskiej gospodarki na globalnym rynku stanie pod znakiem zapytania - mówi Dariusz Marzec.

Dariusz Ciepiela

dziennikarz miesięcznika "Nowy Przemysł" i portalu WNP.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.