Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Energetyka

Czy linie transgraniczne obniżą ceny energii elektrycznej

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Przełom w budowie połączeń z zagranicznymi sieciami dopiero przed nami

Polskie elektrownie już dziś muszą konkurować o klientów z zagranicznymi, które mogą eksportować prąd do naszego kraju dzięki dwóm działającym u nas liniom transgranicznym. Takich linii za kilka lat ma być w naszym kraju dużo więcej, co powinno hamować wzrost cen energii elektrycznej.

Import prądu do Polski jest możliwy od 11 lat, od czasu oddania do użytku kabla elektroenergetyczny między Polską i Szwecją. Jego możliwości przesyłowe są jednak niewielkie i sięgają tylko 600 MW (dla porównania moc wszystkich polskich elektrowni to ponad 30 tys. MW). Dlatego ów kabel nie wpłynął znacząco na polski rynek prądu. Mimo że są takie okresy, gdy energia elektryczna w Szwecji jest tańsza niż w Polsce (tak jest wtedy, kiedy pełną parą pracują szwedzkie elektrownie wodne) i opłaca się ją stamtąd sprowadzać.

W połowie października ruszył przesył energii elektrycznej między Polską a Ukrainą, która ma dużo niższe ceny prądu. Zdolności przesyłowe tego połączenia też są jednak niewielkie i sięgają 200 MW.

Przełom jest dopiero przed nami. Firma PSE Operator, zawiadująca głównymi liniami przesyłowymi w naszym kraju, buduje właśnie dużą linię transgraniczną między Polską a Litwą (tzw. most energetyczny) o zdolności przesyłowej wynoszącej 500 MW. Ma być ona gotowa do 2015 roku (będzie kosztować aż 2 mld zł). Do tego czasu PSE Operator chce uruchomić także linie transgraniczne między Polską a Niemcami i Czechami, także o mocy 500 MW.

To jednak nie wszystko, bo PSE Operator planuje kolejne inwestycje w tym zakresie. Chce zbudować następne połączenie z Niemcami. Przymierza się do budowy linii transgranicznej na Białoruś. Bierze też pod uwagę inwestycję, która umożliwiłaby import energii elektrycznej z obwodu kaliningradzkiego. Na te wszystkie przedsięwzięcia PSE Operator tylko w najbliższych sześciu latach chce wydać 8-9 mld zł.

Dzięki temu do 2020 r. zdolności przesyłowe naszych linii transgranicznych mają wzrosnąć do 4,5 tys. MW, czyli ponadpięciokrotnie. To sprawi, że importowany prąd będzie mógł być realną i silną konkurencją dla polskich producentów. Tym bardziej że energia elektryczna na Białorusi, Ukrainie, Czechach czy Litwie jest i pewnie będzie tańsza niż w Polsce (u naszych wschodnich sąsiadów, których energetyki nie dotykają skutki unijnej polityki energetyczno-klimatycznej, którzy mają liczne elektrownie atomowe, ceny energii mogą być nawet kilkakrotnie niższe niż u nas). Co więcej, nawet w Niemczech ceny energii elektrycznej są zbliżone do naszych. Nie można wykluczyć, że za kilka lat będą one u naszego zachodniego sąsiada niższe. Szczególnie gdy weźmie się pod uwagę, że Niemcy lepiej radzą sobie z inwestycjami energetycznymi niż Polska, są mniej narażone na skutki unijnej polityki energetyczno-klimatycznej (m.in. dzięki temu, że mają elektrownie atomowe i dużo szybciej niż my rozwijają energetykę odnawialną), a ich elektrownie i linie przesyłowe są nowocześniejsze i w lepszym stanie niż nasze.

Trzeba dodać, że dzięki planowanym połączeniom transgranicznym Polska będzie mogła importować prąd nie tylko z krajów ościennych, ale nawet z Francji - mającej tanią energię elektryczną z elektrowni atomowych - czy z Rosji. Bo linie transgraniczne istnieją lub są budowane i uruchamiane w całej UE. Dzieje się to przy poparciu władz Unii Europejskiej, które w rozbudowanej siatce połączeń transgranicznych widzą szansę na stworzenie ogólnoeuropejskiego i bardzo konkurencyjnego rynku energii.

Jacek Krzemiński

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.