Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Energetyka

Coraz więcej wolnego rynku w polskiej energetyce

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Władze Unii Europejskiej od dobrych paru lat dążą do tego, żeby rynek energii w krajach Wspólnoty był jak najbardziej zliberalizowany. Głównie w interesie odbiorców, którzy na tej liberalizacji korzystają.

To jedna z unijnych dyrektyw wymusiła wprowadzenie w Polsce prawa do zmiany sprzedawcy prądu. Kolejna z dyrektyw UE doprowadziła do tego, że firmy energetyczne, zajmujące się dystrybucją prądu, musiały wydzielić ze swoich struktur osobne spółki zajmujące się handlem energią elektryczną.

Podobnych zmian, które miały na celu urynkowienie sektora energii elektrycznej, było w Polsce w ostatnich latach więcej. Trzeba wymienić w tym kontekście choćby wprowadzenie w 2010 roku tzw. obliga giełdowego. Polega ono na tym, że wytwórcy prądu muszą co najmniej 15 proc. wyprodukowanej przez siebie energii elektrycznej sprzedawać za pośrednictwem giełdy bądź innych platform obrotu. Pomysłodawcy obliga giełdowego mieli jeden cel: sprawić, żeby w Polsce powstał przejrzysty, bardziej płynny rynek energii elektrycznej, a jednocześnie, by jej cena nie była narzucana odbiorcom przez producentów prądu, ale ustalana przez rynek. W efekcie miały też przynajmniej odrobinę spaść ceny prądu.

Te założenia zaczynają się materializować. Na handlującej prądem Towarowej Giełdzie Energii sprzedano w 2010 roku 20 razy więcej energii elektrycznej niż w roku 2009. TGE ma już bardzo znaczący udział w handlu energią elektryczną w Polsce, sięgający aż 50 proc. tego rynku (producenci prądu zdecydowali się sprzedawać na giełdzie dużo więcej prądu, niż to wynika z obliga giełdowego).

Na tym nie koniec, bo TGE zaczęła uruchamiać mechanizm nazywany market coupling, polegający na łączeniu rynków energii elektrycznej poszczególnych państw. Dzięki niemu firmy np. z Polski będą mogły kupować prąd w innym państwie unijnym, jeśli będzie on tam tańszy. Jak to działa? Polskę i Szwecję łączy kabel umożliwiający przesyłanie w obydwie strony dużych ilości prądu. TGE wykorzystała to do uruchomienia market couplingu z tym krajem. W praktyce polega to na tym, że jeśli w Szwecji prąd jest tańszy niż w Polsce (bywa on tam tańszy w ciepłych miesiącach, gdy na pełnych obrotach pracują szwedzkie elektrownie wodne), to polskie firmy mogą go kupić na skandynawskiej giełdzie energii NordPool za pośrednictwem TGE. Możliwa jest też oczywiście sytuacja odwrotna: w Polsce prąd jest tańszy i wtedy szwedzkie firmy kupują go u nas za pośrednictwem skandynawskiej giełdy NordPool, współpracującej z TGE.

Teraz Towarowa Giełda Energii chce uruchomić market coupling z Czechami i Niemcami (wykorzystując energetyczne połączenia transgraniczne z tymi krajami), tak żeby polskie firmy i w tych państwach mogły kupować prąd. Władze Unii Europejskiej chcą, żeby już w 2015 roku połączone były w ten sposób wszystkie unijne rynki energetyczne, tak aby wszyscy unijni konsumenci mogli kupować prąd na tych samych warunkach.

Do państw o najbardziej zliberalizowanych rynkach energii elektrycznej w Unii Europejskiej należą Szwecja, Dania i Wielka Brytania.

W tym ostatnim kraju prawo zmiany sprzedawcy prądu dla wszystkich odbiorców wprowadzono jeszcze w latach 90. XX w. Efekt jest taki, że w Wielkiej Brytanii na rynku prądu panuje konkurencja z prawdziwego zdarzenia, każdego roku zmieniają tam sprzedawcę miliony odbiorców. Dzieje się tak, bo z jednej strony sprzedawcy są bardzo aktywni, ich pracownicy pracują tak jak akwizytorzy czy agenci ubezpieczeniowi, pukając do drzwi domów potencjalnych klientów i przekonując do swojej firmy. Z drugiej zaś strony ich oferty są bardzo zróżnicowane cenowo. Na tyle, że zmieniając jednocześnie sprzedawcę prądu i gazu, można uzyskać nawet o 25 proc. niższe ceny za te nośniki energetyczne.

W podobną stronę będzie zmierzał i polski rynek energetyczny, choć osiągnięcie tego, co już udało się Brytyjczykom, zajmie nam zapewne wiele lat.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.