Efektywność będzie jednym z priorytetów polskiej prezydencji
NAJWAŻNIEJSZE DZIŚ WYZWANIE ENERGETYCZNE to likwidacja zależności pomiędzy rozwojem, zużyciem energii i zanieczyszczeniem środowiska. Można to osiągnąć przez efektywność energetyczną i dzięki odnawialnym źródłom energii
Z roku na rok zużycie energii na świecie będzie dynamicznie rosło. Niestety mamy poważne ograniczenia w zakresie zwiększania mocy wytwarzania energii.
- Dlatego musimy być bardzo ostrożni, jeśli chodzi o jej konsumpcję, czyli energochłonność - mówi Tomasz Misiak, senator, były przewodniczący senackiej komisji gospodarki narodowej.
Jak tłumaczy, Polska zrobiła w tym zakresie bardzo dużo w ostatnich latach.
- Naszą energochłonność udało się zmniejszyć blisko o jedną trzecią. To świetny wynik, jeśli weźmiemy pod uwagę, że dopiero powstaje prawo, które będzie znaczącym wsparciem dla procesów efektywnościowych w energetyce - twierdzi Tomasz Misiak.
Tylko zużycie energii w gospodarstwach domowych w ciągu ostatnich 12 lat spadło o 22 proc.
- To historyczny wynik, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę, że w tym czasie przybyło nam ok. 30 proc. budynków - zaznacza Sławomir Pasierb, dyrektor ds. badawczo-rozwojowych Fundacji na rzecz Efektywnego Wykorzystania Energii.
Pomimo to nadal mamy przed sobą wiele pracy. Polska pod względem energochłonności wciąż znajduje się bowiem daleko w tyle w stosunku do średniej europejskiej.
Dbałość o efektywność wykorzystania energii jest niezbędna w celu realizacji zadań zapisanych w pakiecie energetyczno-klimatycznym. Wprowadzenie założeń pakietu w życie budzi w mniej rozwiniętych krajach Unii Europejskiej wiele kontrowersji, ponieważ wiąże się z kosztownymi inwestycjami związanymi m.in. z ograniczeniem emisji CO2. Odczuwa to zwłaszcza sektor energetyczny.
- Decyzja o wprowadzeniu tego pakietu i późniejsze próby jego "ucywilizowania" dla naszej gospodarki nie są realizowane w sposób łatwy i prosty. Spotykamy się z dużym oporem w UE wobec naszych argumentów, choćby w odniesieniu do systemu uprawnień emisyjnych - mówi Tomasz Nowak, przewodniczący sejmowej podkomisji nadzwyczajnej ds. rozpatrzenia rządowego projektu ustawy o efektywności energetycznej.
Ciągły brak ostatecznej wiedzy o przyszłym kształcie rynku energii powoduje, że w sektorze panuje niepewność. Tym bardziej że nie wiadomo, czy po katastrofie w Fukushimie program atomowy, na który postawiliśmy, nie będzie weryfikowany przez Brukselę pod względem bezpieczeństwa.
- W związku z tą niepewnością coraz powszechniejsze jest przekonanie, że prawdziwą pewność daje nam efektywność jako podstawa możliwości zmniejszenia zapotrzebowania na energię elektryczną - wyjaśnia poseł Nowak.
Aby jednak uzyskać oszczędności wynikające z efektywnego gospodarowania energią, trzeba ponieść spore nakłady.
- Tymczasem niechęć do inwestowania jest widoczna nie tylko w sektorze prywatnym, lecz także w instytucjach publicznych. Potrzeba zatem systemu odpowiednich zachęt, ale również stosownych kar, które wpłyną na poprawę efektywności naszej energetyki - proponuje Tomasz Nowak.
O tym, że taki system się sprawdzi, przekonany jest Eoin Lees, autor metodologii dotyczącej Zobowiązań Efektywności Energetycznej. Według niego efektywność energetyczna może być skutecznie wdrażana tylko metodą kija i marchewki.
- Zachętę powinny stanowić korzyści podatkowe, ułatwienia inwestycyjne oraz administracyjne. Jednocześnie jednak konieczna jest regulacja w zakresie realizacji takich inwestycji, wymogi dotyczące minimalnych standardów oraz skuteczne mechanizmy kontrolne. Temu wszystkiemu powinno towarzyszyć budowanie korzystnej atmosfery społecznej wokół zagadnienia efektywności energetycznej przez kampanie edukacyjne i informacyjne - radzi Eoin Lees, światowej sławy ekspert.
Efektywność energetyczna będzie jednym z priorytetów polskiej prezydencji w UE (Polska będzie odpowiedzialna za wdrożenie Energy Efficiency Plan 2011).
- Aby tego dokonać skutecznie, musimy zacząć od siebie - twierdzi prof. Krzysztof Żmijewski, sekretarz generalny Społecznej Rady Narodowego Programu Redukcji Emisji.
15 kwietnia Sejm przyjął większość poprawek Senatu do ustawy o efektywności energetycznej, która nakłada na firmy obowiązek pozyskiwania świadectw efektywności energetycznej, tzw. białych certyfikatów. Ustawa ma poprawić efektywność energetyczną oraz promować technologie zmniejszające szkodliwe oddziaływanie sektora energetycznego na środowisko.
Białe certyfikaty będą wydawane przez Urząd Regulacji Energetyki na projekty, które prowadzą do zmniejszenia zużycia energii. 80 proc. środków uzyskanych z białych certyfikatów trafi na zwiększenie oszczędności energii przez odbiorców końcowych. Pozostała część będzie mogła trafić na zwiększenie oszczędności energii przez jej wytwórców oraz zmniejszenie strat w przesyle i dystrybucji energii.
System białych certyfikatów ma zacząć obowiązywać w 2013 roku. UE nie będzie narzucać konkretnych celów w zakresie efektywności. Dopiero w 2013 roku taki cel wiążący zostanie postawiony.
- Natomiast jeszcze w tym roku prowadzone będzie nadawanie uprawnień do wykonywania zawodu audytora efektywności energetycznej, w przyszłym zaś organizowane będą przetargi na te certyfikaty. Kwestie te zostaną uregulowane szczegółowo rozporządzeniami ministra gospodarki, które pojawią się w tym i przyszłym roku. Ich projekty są już gotowe i będą zaktualizowane o przepisy ustawy - zapewnia Aneta Ciszewska z departamentu energetyki Ministerstwa Gospodarki.
Polska jako pierwszy z krajów nowej Unii wprowadzi mechanizm białych certyfikatów. Ten, zgodnie z Energy Efficiency Plan, ma być obowiązkowy dla wszystkich krajów Wspólnoty. Z szacunków URE wynika, że nawet 1900 przedsiębiorstw energetycznych w Polsce może być zobowiązanych do pozyskania i rozliczania białych certyfikatów.
Dla przedsiębiorstw, które chcą postawić na efektywność energetyczną Agencja Rozwoju Przemysłu przygotowała nowy produkt - "Energopożyczkę dla oszczędnych". Agencja utworzyła specjalny fundusz na ten cel.
- Energopożyczka skierowana jest do mikro, małych i średnich przedsiębiorców. Maksymalna jej kwota to 300 tys. zł na okres maksimum 4 lat. Fundusz dysponuje obecnie na ten cel kwotą 6,5 mln zł - mówi Joanna Bryx-Ogrodnik z ARP.
Oferta ta - w odróżnieniu od kredytu bankowego - charakteryzuje się niskim poziomem wkładu własnego (od 10 proc.). Poza tym ARP nie pobiera prowizji za rozpatrzenie wniosku ani za decyzję, daje możliwość półrocznej karencji bez prowizji, a także bezprowizyjnej wcześniejszej spłaty.
Środki z ARP firmy mogą wydać np. na modernizację budynków. Według ekspertów, choć budowa tzw. domu pasywnego jest co najmniej o ponad 100 tys. zł droższa w stosunku do domu tradycyjnego, to po uwzględnieniu kosztów energii, które po 50 latach użytkowania mogą być o 130 tys. zł niższe, widać, że jest to rozwiązanie bardziej ekonomiczne.
@RY1@i02/2011/096/i02.2011.096.167.002a.001.jpg@RY2@
Zużycie energii w Polsce
Michał Duszczyk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu