Polski spór o rozwój energetyki atomowej
EKSPERCI PRZEWIDUJĄ, że wzmocnienie zabezpieczeń w elektrowniach atomowych znacznie zwiększy koszt ich budowy. Jednak rząd zapowiada, że mimo wydarzeń w Fukushimie nie odstąpi od przyjętego programu inwestycyjnego
Kataklizm w Japonii wywołał falę dyskusji na temat energetyki nuklearnej. Pojawiły się postulaty powstrzymania dalszego jej rozwoju. Zdarzenia w Fukushimie próbuje się nawet wykorzystać do zmiany polityki energetycznej Unii Europejskiej.
- Z jednej strony mamy próby walki z globalnym ociepleniem, z drugiej powstała antynuklearna fobia - komentuje Hanna Trojanowska, wiceminister gospodarki i pełnomocnik polskiego rządu ds. energetyki jądrowej.
Europejska Partia Ludowa, największa frakcja w Parlamencie Europejskim, jest zdania, że bez energii nuklearnej UE nigdy nie uda się zbudować w Europie gospodarki niskoemisyjnej.
By uspokoić opinię publiczną, przywódcy państw UE ustalili na marcowym szczycie w Brukseli, że na podstawie wspólnych kryteriów wstępnie przetestują bezpieczeństwo i wytrzymałość europejskich siłowni jądrowych, np. na trzęsienia ziemi. W sumie w całej Europie (włączając w to Ukrainę, Szwajcarię i Rosję) działa 165 reaktorów do produkcji energii elektrycznej. Wstępne testy mają być wykonane do końca 2011 r. UE chce też zaprosić do tego kraje sąsiednie. Do przeprowadzenia testów wytrzymałości elektrowni jądrowych Komisja Europejska chce też zaprosić Rosję. Guenther Oettinger, unijny komisarz ds. energii, rozmawiał już o tym z Siergiejem Szmatko, rosyjskim ministrem energetyki.
Do przeprowadzenia testów wytrzymałości elektrowni oraz wzmocnienia standardów bezpieczeństwa dla nowych instalacji KE chce też namówić m.in. Turcję, starającą się o członkostwo w UE. Tym bardziej że Turcja planuje budowę dwóch elektrowni nuklearnych, m.in. w miejscowości Akkuyu, 100 km na północ od Cypru, na tureckim wybrzeżu Morza Śródziemnego. Wątpliwości dotyczące tej inwestycji wyrażały Cypr i Grecja, gdyż miejscowość ta znajduje się niedaleko od obszaru zagrożonego trzęsieniami ziemi.
Wątpliwości dotyczące dalszego rozwoju energetyki atomowej są wykorzystywane w Polsce do podkreślenia potrzeby silniejszego zaangażowania się państwa w rozwój zielonej energetyki. Eksperci dowodzą, że energia pochodząca z siłowni nuklearnych jest relatywnie najdroższa. Przed wypadkiem w Fukushimie koszt 1 MWh energii sprzedawanej z elektrowni atomowej szacowano na ponad 500 zł. Teraz ocenia się go na ok. 700 zł. Tymczasem obecnie cena "czarnej" energii na rynku hurtowym kształtuje się na poziomie 195 zł za MWh, a energii "zielonej" wynosi ok. 450 zł.
- Po kataklizmie w Japonii nie ma już wątpliwości, że trzeba wzmocnić zabezpieczenia w elektrowniach atomowych, a to oznacza, że koszt ich budowy wzrośnie o kolejne o 30 proc., a nawet 40 proc. - wskazuje prof. Władysław Mielczarski z Politechniki Łódzkiej, europejski koordynator ds. połączeń transgranicznych.
Jego zdaniem Polska powinna postawić na podnoszenie efektywności energetycznej i na lepsze wykorzystanie obecnych, dostępnych źródeł do produkcji energii, zamiast inwestować w drogą energetykę jądrową. Podobnie uważają reprezentanci energetyki bazującej na odnawialnych źródłach energii.
Polsce do roku 2010 nie udało się zrealizować założeń dotyczących osiągnięcia 7,5 proc. udziału energii odnawialnej w bilansie zużycia energii elektrycznej brutto - wskazuje Michał Prażyński, wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej. Jego zdaniem przyczyną takiego stanu rzeczy jest to, że państwo w niewystarczający sposób wspiera rozwój energetyki odnawialnej. Zgadza się z nim prof. Władysław Mielczarski.
- Jeżeli wybudujemy jedną elektrownię atomową, to pochodząca stąd energia będzie stanowić zaledwie 3 proc. w bilansie energetycznym. A przecież zużywamy w Polsce dwa razy więcej energii na jednostkę PKB niż Niemcy, Holandia czy inne kraje. Mamy więc olbrzymie możliwości poprawy efektywności energetycznej. Ponadto rozwijanie efektywnych technologii uzyskiwania energii pozwala na tworzenie nowych miejsc pracy, tak jak to się dzieje w Niemczech. Energia z atomu nie ma takich zalet - przekonuje prof. Władysław Mielczarski.
Jego zdaniem inwestycji w budowę elektrowni jądrowej w Polsce brakuje podstaw ekonomicznych.
- PGE nie ma tak dużej zdolności kredytowej, by udźwignąć inwestycję ocenianą na ponad 30 mld zł. Na gwarancje kredytowe ze strony rządu nie może liczyć. Komisja Europejska deklaruje bowiem, że energetyka atomowa musi rozwijać się w warunkach rynkowych - tłumaczy prof. Władysław Mielczarski.
Z badań opinii publicznej wynika, że przed wypadkami w Japonii zwolenników energii jądrowej w Polsce było więcej niż przeciwników, a tylko około 10 proc. nie miało w tej sprawie zdania. Obecnie odsetki zwolenników i przeciwników znacznie spadły, natomiast dużo więcej ludzi chce poszerzyć wiedzę na temat tej energii. Zdaniem Hanny Trojanowskiej, pełnomocnik rządu ds. energetyki jądrowej, kluczową rolę w rozwoju energetyki atomowej w Polsce ma obecnie edukacja społeczeństwa. W jej ocenie 50 lat pomyślnej eksploatacji elektrowni jądrowych na świecie skłania do wniosku, że rozwijanie energetyki nuklearnej to trafny i racjonalny wybór.
- Wdrożenie w Polsce programu nuklearnego to ważny element dywersyfikacji naszych źródeł energii. To nie jest alternatywa dla krajowej polityki energetycznej, ale jej uzupełnienie. Polska nie zrezygnuje z programu nuklearnego. Pozyskanie nowych, niskoemisyjnych źródeł energii to jedna z metod zapewnienia Polsce bezpieczeństwa energetycznego. Zadaniem rządu jest identyfikacja zagrożeń i znajdowanie sposobów na ich uniknięcie na każdym etapie projektu. Warunki bezpiecznej eksploatacji elektrowni jądrowych zawarliśmy w rządowym programie rozwoju tej energetyki - mówi Hanna Trojanowska.
Elektrownia atomowa ma powstać do 2020 r. Jednak realizacja rządowych planów zależy od tempa zatwierdzenia przez parlament pakietu ustaw, które umożliwią rozpoczęcie przygotowań i budowy. Jeżeli debata o celowości budowy pierwszej elektrowni atomowej nie zakończy się w Sejmie przed wakacjami, to PGE nie będzie mogła, zgodnie z harmonogramem, uruchomić przetargu na wybór technologii. Potencjalnymi dostawcami są: amerykański Westinghouse, konsorcjum GE-Hitachi i francuska Arevy. Wybór lokalizacji dla elektrowni zaplanowano na 2013 r. Najpóźniej w 2016 r. ma się rozpocząć budowa.
Krzysztof Polak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu