Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Energetyka

Niemcy stały się importerem energii

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

Zaledwie dwa tygodnie obowiązywania moratorium na pracę siedmiu niemieckich elektrowni jądrowych wystarczyło, by Niemcy z eksportera energii elektrycznej zamieniły się w jej importera.

W połowie marca pod wpływem wydarzeń w Japonii Angela Merkel zawiesiła na trzy miesiące wykonanie ustawy, która o 12 lat wydłuża działanie niemieckich elektrowni atomowych. Jednak wstrzymanie prac zakładów spowodowało deficyt prądu w Niemczech. Według słów Matthiasa Kurtha, szefa urzędu ds. regulacji rynku telekomunikacji, poczty, kolei, gazu i prądu, jeszcze w pierwszej połowie marca Niemcy eksportowały ok. 3,5 GWh dziennie. W drugiej połowie miesiąca sytuacja uległa radykalnej zmianie. Dzisiaj muszą importować prawie 2,5 GWh na dobę. Energię elektryczną Berlin zakupuje od Francji, Polski oraz Czech (gdzie prąd generowany jest głównie w zakładach atomowych).

Eksperci ostrzegają, że sytuacja może się pogorszyć w maju, gdy zostanie zamkniętych kolejnych pięć elektrowni. Jeżeli w tym okresie zapanuje bezwietrzna pogoda, zostanie zatrzymana praca turbin wiatrowych. Wówczas Niemcy będą mieli do czynienia z zakłóceniem w dostawach prądu.

Moratorium wywołało protesty niemieckich firm energetycznych. Parę dni temu koncern RWE zaskarżył decyzję rządu, na mocy której firma musiała wyłączyć swoją elektrownię w Hesji. Jej przedstawiciele twierdzą, że decyzja o wstrzymaniu prac zakładu jest bezprawna, ponieważ reaktor w Hesji nie stwarzał bezpośredniego zagrożenia dla życia i zdrowia mieszkańców. Według RWE każdy dzień przestoju kosztuje firmę 1 mln euro.

Powołana przez rząd Merkel komisja ds. bezpieczeństwa elektrowni jądrowych ma sprawdzić w ciągu trzech miesięcy stopień zabezpieczenia elektrowni przed kataklizmami, atakami terrorystycznymi czy hakerskimi. Komisja ma zadecydować o przyszłości 17 niemieckich elektrowni jądrowych, które pokrywały 22,3 proc. zapotrzebowania.

ND

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.