Postnuklearna zima gospodarcza
Japonia ma kłopot już nie z jedną, ale z dwoma elektrowniami atomowymi. Wczoraj niepokojący dym pojawił się nad Fukushima Daini oddaloną o 10 km od elektrowni Fukushima Dai-ichi, która wybuchła po trzęsieniu ziemi 11 marca. Problem pojawił się w budynku turbin sąsiadującym z reaktorem numer 1.
To jednak wciąż w Fukushima Dai-ichi sytuacja jest najbardziej niebezpieczna. Wykryto tam niezwykle silne promieniowanie plutonem, który skaził już wodę u wybrzeży siłowni. Tego typu promieniowanie powstaje tylko przy niezwykle wysokich temperaturach.
- Sytuacja jest niezwykle groźna. Robimy wszystko, co w naszej mocy, aby powstrzymać skażenie, ale na razie przegrywamy walkę z czasem - przyznał szef gabinetu premiera Japonii Yukio Edano.
Promieniowanie plutonu przez lata wyzwala niezwykle silne cząsteczki alfa, które w razie zderzenia z ludzkim ciałem powodują deformację i raka.
Mimo że od trzech tygodni kilkuset inżynierów stara się zapobiec katastrofie, sytuacja w Fukushima Dai-ichi jest krytyczna.
Zdaniem dyrektora tokijskiego oddziału banku inwestycyjnego JPMorgan Securities Jespera Krolla japońskie władze mogą nawet jeszcze przez dwa lata nie zdołać opanować kryzysu w siłowni. To zaś bardzo utrudniłoby odbudowę północno-wschodniej części kraju po trzęsieniu ziemi i tsunami. Już teraz ocenia się, że spowodowało ono szkody dochodzące do 300 mld dol., zaś ostateczna liczba ofiar może wynieść nawet 18 tys.
Zdaniem banku Nomura tegoroczny wzrost gospodarczy kraju z powodu katastrofy wyniesie maksymalnie 1 proc. Gdyby jednak akcja ratunkowa w elektrowni jądrowej Fukushima Dai-ichi miała trwać jeszcze wiele miesięcy, wówczas mogłoby to spowodować jeszcze większe spowolnienie japońskiej gospodarki, a nawet jej wejście w recesję.
- Najgorszy scenariusz to taki, w którym Japonia przeżywa okres wieloletniej stagnacji i jest marginalizowana, gdy inne państwa Azji Południowo-Wschodniej przeżywa okres dynamicznego wzrostu - wskazuje Jesper Kroll.
Władze nie mają już wątpliwości, że powodem katastrofy elektrowni są niedopatrzenia koncernu energetycznego Tepco, który m.in. nie zbudował wystarczającego zabezpieczenia przed uderzeniem fali tsunami.
Jędrzej Bielecki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu